Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

piątek, 21 kwietnia 2017

W salonie telekomunikacyjnym chcą robić ksero twojego dowodu? Nie daj się! Jest nowy oręż!

Kopiowanie dowodów osobistych w urzędach lub przez pracowników firm telekomunikacyjnych, energetycznych, czy nawet banków, jest praktyką ze wszech miar ryzykowną. U wielu moich czytelników wzbudza ona - i słusznie! - niemało kontrowersji. W dowodzie osobistym znajduje się bowiem całkiem spora porcja informacji na nasz temat i przy odrobinie szczęścia jakiś zły człowiek mógłby z tego zrobić użytek np. klonując naszą tożsamość i zaciągając na nasze dane pożyczkę.

Czytaj też: A jeśli złodziej skopiuje mój dowód osobisty? Co mi grozi?

W wielu pożyczkodajniach klient po prostu deklaruje, że nazywa się Jan Kowalski, że jego PESEL ma numer taki i taki, że mieszka tu i tu. Login do konta klienta pożyczkodajnia przekazuje przez internet, a hasło - SMS-em na podany numer telefonu, zaś weryfikację danych osobowych załatwia tzw. przelew kontrolny, który trzeba wykonać ze swojego banku. Jeśli w tym banku złodziejowi uda się wcześniej założyć "lewe" konto zdalnie, bez pokazywania dowodu osobistego, to już jest w domu.

Uwiarygodni się tym kontem w pożyczkodajni i ukradnie pieniądze na nasze nazwisko. Banki co prawda nie chcą już zakładać kont całkiem online, ale przez kuriera - i owszem. Zbałamucić kuriera nie jest łatwo, ale nie jest to niemożliwe - opisywałem takie przypadki. Poza tym mając kopię dowodu można spróbować zrobić lepszą lub gorszą "podróbkę". A wtedy zbałamucić kuriera jest łatwiej, bo przecież nie ma on w oczach skanera, który odróżni prawdziwy dowód od "lewego".

Czytaj też: Jak nie dać się okraść z tożsamości? Tych rzeczy nigdy nie rób

Stąd w naszym dobrze pojętym interesie jest nie zostawiać nikomu dowodu osobistego w zastaw, nie wachlować się nim zbyt intensywnie (bo wszędzie są kamery, w których można podejrzeć dane wpisane w dokumencie) i nie rozdawać na lewo i prawo jego skanów i kserokopii. Wiadomo, że w każdej firmie są reguły bezpieczeństwa, ale im więcej firm ma kopie naszych dowodów, tym większe ryzyko, że znajdzie się ktoś, kto "przecieknie". Dlatego w sprawie kopiowania mojego dowodu nigdy nie oddaję pola bez walki. I Wam też to radzę. Wielokrotnie okazywało się, że pracownik firmy lub urzędnik wcale nie musi kopiować dowodu, potrzebuje tylko niektórych danych. A kopiuje tylko z wygodnictwa lub z przyzywczajenia.

Teraz będziemy mieli dodatkowy oręż w walce o to, żeby nie dać sobie kopiować dowodów osobistych. Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych wydał kilka dni temu decyzję zobowiązującą firmy telekomunikacyjne do zaprzestania kopiowania naszych dowodów! Zrobił to po sygnałach od konsumentów, którzy skarżyli się, iż telekomy nie chciały podpisywać z nimi umów bez przekazania kopii dokumentu tożsamości, a w niektórych przypadkach również innych dokumentów: prawa jazdy, książeczki wojskowej czy legitymacji studenckiej. A czasem jeszcze trzeba było podpisać zgodę na to, by telekom przetwarzał dane osobowe zawarte w dowodzie osobistym (czyli przechowywał je w swoich bazach danych).

Z jakiego powodu GIODO zabronił kopiowania naszych dowodów? Jakich argumentów możecie użyć, gdy sprzedawca telefonu będzie chciał skopiować Wasz dowód? Co z bankami? Czy bankowcy również mają bana na kopiowanie naszych dowodów? O tym wszystkim w pełnej wersji tekstu, którą zamieściłem na stronie www.subiektywnieofinansach.pl. Tam również znajdziecie sekcje: "Na wokandzie" (najważniejsze wyroki dla konsumentów), "Portfel i technologie" (o najważniejszych innowacjach dla Waszych portfeli), a także prześwietlenia reklam, porównania produktów finansowych i zaproszenia do spotkań ze mną na żywo, na których możecie zadać mi każde pytanie. Zapraszam do odwiedzenia mojej nowej strony!

Link do tekstu o zakazie kopiowania naszych dowodów jest tutaj

 

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
piątek, 21 kwietnia 2017 08:18

Polecane wpisy

Trackback

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line