Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

piątek, 05 maja 2017

Wzięła kredyt na mieszkanie, lecz deweloper to bankrut. Spłaca raty, ale bank... żąda zastawu

Pani Marta jest klientką banku BZ WBK. Otrzymała kredyt na budowaną dopiero nieruchomość. Kredyt był uruchamiany transzami. Oczywiście klientka zobowiązała się do tego, że kredyt zabezpieczy jak tylko dla budowanej nieruchomości zostanie ustanowiona księga wieczysta. Sęk w tym, że… żadnej księgi wieczystej nie będzie. Ani mieszkania nie będzie. Deweloper zbankrutował. Tylko 110.000 zł kredytu we frankach jest realnym bólem. Raty pani Marta spłaca rzetelnie, z niczym nie zalega. Poza kredytem „hipotecznym” nie ma żadnych innych długów. Ma męża-współkredytobiorcę i oboje mają stałą umowę o pracę.

Czytaj też: Ten bank udzieli kredytu hipotecznego prawie całkiem… online!

Czytaj też: Czy banki zbyt optymistycznie szacują nam zdolność kredytową? Te dane mnie niepokoją

Czytaj też: O co trzeba zapytać przed wzięciem kredytu na mieszkanie?

W czym problem? Ano w tym, że bank bardzo niepokoi się o brak zabezpieczenia kredytu. Najchętniej położyłby rękę na jakiejś innej nieruchomości, w zastępstwie tej, którą miał kredytować, a która nie powstanie. Wprawdzie głównym zabezpieczeniem każdego kredytu hipotecznego i tak są zarobki kredytobiorcy, ale nieruchomością bank też by nie wzgadził.

„W międzyczasie kupiliśmy mieszkanie, współfinansowane przez rodziców. Przyznam, że nie chcemy, aby bank dopisał się do niego jako właściciel zastawu. Pod koniec 2016 r. bank w próbował wymusić na nas przedstawienie innej hipoteki. Odpowiedziałam, że nie możemy zgodzić się na to. Pomimo tego, że kupiliśmy mieszkanie, to współfinansujący je rodzice zażądali, by nie było ono obciążone hipoteką. Dla nas jest to wiążące. Nie bierzemy pod uwagę przymusowego obciążenia hipoteką tego mieszkania)”

– pisze pani Marta. I zapytuje czy bank może wypowiedzieć prawidłowo spłacany kredyt lub szantażować kredytobiorcę taką możliwością, by wymusić na nim przedstawienie innej hipoteki na zabezpieczenie kredytu. Inni pechowi klienci dewelopera-bankruta w tzw. międzyczasie również kupowali inne mieszkania (płacąc już z własnej kieszeni), zaś bank dopisywał się do hipoteki. Ewentualnie – postawieni również pod ścianą – przedstawiali hipoteki domów swoich rodziców, krewnych. Wszystko pod groźbą wypowiedzenia kredytu hipotecznego i koniecznością spłaty zadłużenia w ciągu 30 dni.

Czy można się przed tym skutecznie obronić? Analiza sytuacji pani Marty, zapisów w jej umowie kredytowej oraz porównanie układu sił i prognoza najbardziej sensownego rozwiązanie jest już na www.subiektywnieofinansach.pl. Zapraszam do mojego nowego serwisu, w którym macie dużo łatwiejszy dostęp do poradników, które pomogą Wam w każdej sytuacji.

Link do tekstu o kłopotach pani Marty jest tutaj

 

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
piątek, 05 maja 2017 08:51

Polecane wpisy

Trackback

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line