Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

poniedziałek, 31 lipca 2017

Taksówką - 158 zł, Uberem - 55 zł. Ta sama trasa, ta sama pora dnia. Z czego wynika przepaść?

Rząd planuje ustawę, która ma "unieszkodliwić" Ubera, czyli tanią konkurencję dla taksówek. Dzięki temu ma być bezpieczniej dla klientów (mają mieć większe prawa, większą gwarancję, że będą wożeni przez wykwalifikowanych i płacących podatki kierowców oraz profesjonalne ubezpieczenie w razie wypadku). Ile klienci Ubera będą musieli zapłacić za to większe bezpieczeństwo? Dziś Uber jest sporo tańszy od taksówek, zaś taksówkarze mówią, że to wynik nieuczciwej konkurencji. Jeśli nieuczciwej konkurencji nie będzie, to zapewne i różnica w cenie będzie mniejsza lub wręcz żadna.

Miałem okazję ostatnio przemieszczać się między północną dzielnicą Warszawy (Białołęką) a lotniskiem w Modlinie. W jedną stronę postanowiłem pojechać taksówką zamawianą via aplikacja (w sieci MyTaxi), a w drugą – samochodem zamówionym via aplikacja Ubera. W jedną stronę jechałem wygodną, klimatyzowaną limuzyną za 158 zł, a w drugą – dość wysłużonym autem bez klimatyzacji za 55 zł. Co ciekawe, gdy w przeddzień kursu zapytałem aplikację MyTaxi o wycenę kursu, dowiedziałem się, że zapłacę jakieś 95 zł. Czyżby trasa się przez te kilkanaście godzin jakoś wydłużyła?

 

Kursy do Modlina po 99 zł reklamują nie tylko taksówki „z aplikacji”, ale i zwykłe. Oczywiście w większości przypadków jest to ściema. Widziałem w internecie wpis jednego z blogerów technologicznych poświęcony jego podróży na lotnisko w Modlinie oraz rozmowom z taksówkarzami, którzy tylko uśmiechali się z politowaniem, gdy pokazywał im ulotki i prosił o przewiezienie – choćby na północ Warszawy, niekoniecznie na Ursynów – za tę przysłowiową stówkę.

Czytaj: Przemek ze Spider’s Web przekonany do Ubera. Przez taksówkarzy

Czytaj: W Uberze też potrafi być drogo. Kurs miał być za 15 zł, a kosztował… 53 zł. Pazerność? Błąd systemu?

Pytanie brzmi: czy tradycyjni taksówkarze oszukują czy też różnica w kosztach prowadzenia działalności jako taksówkarz oraz jako kierowca Ubera jest tak duża, że przekłada się na trzykrotną różnicę w cenie? A może to Uber ma dumpingowe ceny? Celowo wybrałem przykład kursu do Modlina jako najbardziej wyostrzający problem (tu wchodzi bowiem do gry duży dystans poza miastem, gdzie różnica w cenie między taksówkami, a uberami jest największa). W przypadku krótszych kursów po mieście różnice w cenie pomiędzy Uberem i taksówką są mniejsze. Więc i problem mniejszy. 

Więcej na ten temat znajdziecie w pełnej wersji tekstu, która jest na mojej nowej stronie www.subiektywnieofinansach.pl.

Link do tekstu jest tutaj

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
poniedziałek, 31 lipca 2017 07:46

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • bluer83 napisał(a) komentarz datowany na 2017/07/31 18:32:09:

    nie dziwne,że roznica jest tak duża. w samej 2 strefie wychodzi prawie 150 zl... skad takie zdziwienie? taksowkarz z licencją na Warszawę wyjeżdżając za strefę objetą licencją ma dopłacany powrot do swojej pracy. dziwne? uberowcy moga stac sobie gdzie chcą i łapać klientów. My- nie. a jesli juz tak mamy robić to proszę o opisanie kursu z uberem o 1 w nocy w sylwestra do Pruszkowa a powrot z My TAXI w drugą stronę. pozdrawiam

  • marek_kon napisał(a) komentarz datowany na 2017/08/04 16:30:36:

    Różnica jest taka, że taksówka ma zawsze taką samą cenę niezależnie od tego czy jest sobota o 12, czy sylwester o 1 w nocy. W uberze z kolei cena skacze w zależności od momentu i okolicy strasznie.
    Dlatego pewnie jest miejsce dla jednych i dla drugich.

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line