Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

wtorek, 22 sierpnia 2017

Ile pieniędzy będziesz potrzebował, żeby zaszaleć na najdłuższych wakacjach? Policzyłem!

W krajach już solidnie rozwiniętych, do których zalicza się Polska, żyje się coraz dłużej. Ostatnio opublikowano wyniki badań Imperial College London oraz World Health Organization (Światowej Organizacji Zdrowia), z których wynika, że urodzone w 2030 r. południowokoreańskie kobiety będą miały 57% szans, by dożyć 90 lat, zaś z prawdopodobieństwem sięgającym 97% będą dożywały 86 lat. Ogarniacie? 86 lat życia prawie jak w banku! A może i więcej. To dlatego, że się zdrowo odżywiają (nie miewają nadciśnienia, ani nadwagi) i będą dość zamożne i będą miały dostęp do dobrej służby zdrowia.

Czytaj też: Jak mieć gwarancję, że się dożyje 86 lat? Nadchodzi długowieczność

W Polsce dziś średnia długość życia to 78 lat, więc też nie jest źle. I będzie lepiej. Z tych samych badań wynika, że mężczyźni i kobiety, które urodzą się w 2030 r. w Polsce będą miały o 4-5 lat dłuższe średnie życie, niż ci, którzy rodzą się dziś. A dziś żyjemy średnio o 8-9 lat dłużej, niż jeszcze 30 lat temu.

Dłuższe życie oznacza, że większą jego część spędzamy na emeryturze. Jeśli założymy, że kończymy pracę w wieku 60-65 lat (w zależności od regulacji prawnych), to mówimy już o dobrych kilkunastu latach spędzonych na emeryturze! A może i dwudziestu. Co to oznacza?

Ano wygląda na to, że czas zdefiniować na nowo ten etap życia, który spędzamy aktywnie zawodowo. Jeśli zaczynamy pracę w wieku 20-25 lat, kończymy w wieku 60-65 lat, po czym kolejnych prawie 20 lat spędzamy na emeryturze, to okres “pracowniczy” można traktować jako etap przygotowawczy, “inwestycyjny” przed “najdłuższymi wakacjami życia”.

Raczej nie możemy liczyć na to, że owe “najdłuższe wakacje życia” sfinansuje nam państwo. Osobiście oczekuję, że po zakończeniu kariery zawodowej państwo będzie dostarczało mi mikroemeryturkę pozwalającą co najwyżej na wegetowanie. Nie sądzę, by było to więcej, niż 30-40% mojego standardowego wynagrodzenia w czasie, gdy pracowałem. Nie ma dwóch zdań: resztę trzeba sobie “zorganizować” samodzielnie. I to jest zadanie na ostatnich 20-30 lat kariery zawodowej każdego z nas.

Jakieś pytania? Wątpliwości? Niedowierzanie? “Samciku, nie strasz głupio”? Tylko dwa wykresy pokażę. Po lewej dotacje i pożyczki państwa dla ZUS (a właściciwie dla Funduszu Ubezpieczeń Społecznych działającego w ramach ZUS). Tyle pieniędzy – mniej więcej 40-50 mld zł rocznie – ZUS musi pożyczać i dostawać od państwa, żeby móc wypłacić emerytury. Już dziś rocznie ze składek ma o dziesiątki miliardów rocznie mniej, niż wypłaca! A lepiej raczej nie będzie. Po prawej stronie macie deficyt tych, którzy ZUS-owi dopłacają, czyli polskiego budżetu państwa. Z roku na rok coraz bardziej pod kreską.

 

Ile będziesz wydawał na emeryturce? Oni to policzyli i okazało się, że… szok!

Jak policzyć ile kapitału na emeryturę musisz zgromadzić? Cóż, na pierwszy rzut oka na “najdłuższe wakacje życia” nie potrzeba wielkich pieniędzy, bo: a) nie ma już dzieci na utrzymaniu, b) kredyty, ze szczególnym uwzględnieniem tych hipotecznych, zwykle są spłacone, c) potrzeby rozrywkowe nie są już tak wielkie.

Ale z drugiej strony: a) coraz więcej wydajemy wtedy na zdrowie (przydałby się dostęp do prywatnych lekarzy), b) mamy więcej czasu na podróżowanie i zwiedzanie świata, c) z dekady na dekadę rosną możliwości wynikające z zastosowań nowych technologii, warto mieć pieniądze żeby z tego korzystać.

Amerykanie szacują, że w emerytalnym okresie życia trzeba zgromadzić pieniądze odpowiadające 80% przeciętnych zarobków z czasów, gdy się pracowało. Takie pieniądze pozwolą na komfortowe spędzenie tych 20 lat, w których mamy najwięcej wolnego czasu i najwięcej pomysłów na realizację marzeń, których nie mieliśmy czasu zrealizować, bo… pracowaliśmy i zajmowaliśmy się dziećmi. Zazdrościcie niemieckim emerytom, którzy beztrosko zwiedzają świat? Oni mają te 80%.

Te 80% też może być nie doszacowane. Ostatnio w CNN widziałem materiał, w którym cytowano badania mówiące o tym, iż przeciętny amerykański emeryt przez pierwsze trzy lata na emeryturze wydaje nawet… więcej, niż przed emeryturą! Oczywiście, być może jest to efekt “zachłyśnięcia się wolnością”, spełniania najbardziej wymarzonych marzeń  i jeszcze dość mocno rozpędzonego tempa życia, ale… fakt pozostaje faktem. W pierwszych latach po przejściu na emeryturę Amerykanie potrzebują średnio 103% budżetu “wydatkowego” z czasów sprzed emerytury. Czy komuś to daje do myślenia?

My jednak nie jesteśmy tak finansowo rozpasani, jak Amerykanie. Załóżmy więc, że “bazowa” porcja miesięcznych kosztów życia podczas emerytury wynosi 80% przeciętnej pensji, która w czasach aktywności zawodowej zapwniała nam status Młodych Bogów – czyli ludzi mających pieniądze na wszystkie podstawowe potrzeby plus jeszcze na trochę przyjemności.

Jak policzyć ile dokładnie pieniędzy będziesz potrzebował? Piszę o tym w pełnej wersji tekstu – kliknij ten link

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
wtorek, 22 sierpnia 2017 08:24

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • pia1991 napisał(a) komentarz datowany na 2017/08/22 13:07:16:

    aha no to super

  • patigan napisał(a) komentarz datowany na 2017/10/16 13:55:38:

    Moim zdaniem, aby zapewnić sobie godne życie na emeryturze, należy o to zadbać już za młodu i odkładać chociaż naprawdę niewielkie sumy, na jakąś lokatę czy fundusz oszczędnościowy, a wtedy uzbiera się już fajna sumka na te najdłuższe wakacje życia ;)

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line