Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

wtorek, 05 września 2017

"Tych umów nie rozumiało 99% pracowników banku. A klienci podpisywali". Szokujące

Dziś mam dla Was kilka cytatów z zeznań pracownika jednego z “frankowych” banków. Zeznania są składane pod przysięgą i z otwartą przyłbicą (czyli pod nazwiskiem "autora"), więc trzeba zakładać, że są zgodne z prawdą. Dowodzą one głębokiej demoralizacji menedżmentu i pracowników tego banku. Posłuchajcie:

“Zarówno wynagrodzenie banku, jak i moje, było dużo wyższe w przypadku przekonania klienta do zawarcia umowy kredytu indeksowanego. Bank zarabiał przy takim kredycie na spreadzie walutowym. Stosowaliśmy standardowe argumenty sugerujące klientowi, aby wybrał taki kredyt: że to jest dla niego tańsze, że rata jest niższa niż w złotówkach… Istniał cały arsenał argumentów, które miały sugerować, że rozwiązanie w postaci kredytu indeksowanego jest lepsze”

– zeznaje pracownik. A jak opowiadało się klientom o ryzyku kursowym? Wiadomo, że powiedzieć trzeba było, ale zawsze można powiedzieć półgłębkiem.

“Zasadniczo staraliśmy się nie wchodzić w szczegóły, aby klient nie zadawał trudnych pytań. Komunikowaliśmy mu, że taki kredyt oznacza ryzyko, ale nie analizowaliśmy z klientem jakie to ryzyko. Podawaliśmy po prostu informację, że w takim kredycie występuje zmienność kursu walutowego”

Sprzedawali kredyty w taki sposób, by ograniczyć klientowi możliwość wyboru. Uważam, że w przypadku każdego kredytu frankowego udzielonego przez ten bank – nie tylko tego, który jest przedmiotem postępowania sądowego powiązanego z niniejszymi zeznaniami – powinny one wpływać na podział kosztów wynikających z “frankowości” kredytów. Organy państwa powinny to wyegzekwować. Inna sprawa to odpowiedzialność osób, które ten system zbudowały. W państwie, które nie działa teoretycznie, dałoby się kilka osób osądzić i wsadzić za kraty.

Kiedy zacząl się kryzys finansowy kondycja tego banku była mocno zagrożona, więc zarząd wdrożył pomysł, by z klientami, którzy mieli kredyty walutowe bądź indeksowane, spisywać aneksy, które miały dawać klientowi poczucie bezpieczeństwa. Kosztowały go one dodatkową prowizję, która dawała bankowi natychmiastowy zastrzyk finansowy. Jak to wyglądało? Na ten temat równiż zeznał pracownik banku. Więcej o tych zeznaniach piszę na www.subiektywnieofinansach.pl. Zapraszam do lektury, cały tekst jest pod tym linkiem

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
wtorek, 05 września 2017 07:38

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • lilasim napisał(a) komentarz datowany na 2017/09/05 14:41:57:

    to my Polacy

  • jessica_kolodziej napisał(a) komentarz datowany na 2017/09/06 08:11:22:

    Ja nie wiem jak można tak z ludźmi postępować. Zaczynam tracić wiarę w ludzkość.

  • pinazka napisał(a) komentarz datowany na 2017/09/06 13:26:48:

    Bezkarność i parasol ochronny nad bankami.
    Tradycyjnie sprywatyzowane zyski, a straty na społeczeństwo.

    Robi się jeden numer, widzi bezkarność, to robi się drugi większy. Znów bezkarność, to idzie się na całość. I znów bezkarność. Właściciel wymaga zysków, prezes dla premii i stołka wymaga, dyrektorzy chcą premii i stanowisk więc żądają od menadżerów, a ci od pracowników. Nie ma nadzorcy który by pilnował obiektywnie zasad, więc zasad nie ma.

    Państwo działa tylko teoretycznie, bo niby jest z 6 instytucji chroniących klienta i nadzór nad bankami, ale to nie działa. Sądy są przewlekłe, a sędziowe często powiązani z bankami. Albo prezes zadzwoni do sędziego by wydał wyrok po linii banku. Albo wprost sędzia wydaje wyroki w sprawach pokrzywdzonych przez banki, a jego żona te same banki reprezentuje. I nikt nie widzi konfliktu interesów. Choćby ostatnia sprawa:
    www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/frankowicze-sbb-kredyty-we-frankach-sad,255,0,2359551.html

    Nawet SN potem wydaje wyroki, że co z tego że bank łamie prawo - zysk i tak mu się należy.
    A pamiętacie "pierwszy pozew zbiorowy przeciwko bankom"? Założony w 2010. Kończy się wkrótce 2017 i końca nie widać.

    A że banki opłacają polityków, choćby przez intratne stanowiska po zakończeniu kadencji (dwóch byłych premierów polski trafiło na bankowe posadki), albo wysyłając swoich ludzi do polityki (Petru, Morawiecki). Nikt bankom krzywdy nie zrobi, nawet PiS który niby obiecywał, wycofał się z odfrankowania.

    Cały sytem jest zgniły od środka, to i jest przyzwolenie na oszukiwanie.
    I czasem wypłynie, jak w tym przypadku. Ale co z tego?
    Nie mam pańskiego płaszcza i co mi pan zrobi?

  • 92elenaa napisał(a) komentarz datowany na 2017/09/06 17:34:25:

    szokujące

  • efinanseosobiste napisał(a) komentarz datowany na 2017/09/12 19:08:28:

    Ślepa chęć zysku za wszelką cenę.

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line