Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

czwartek, 26 października 2017

Banki mają cztery wielkie problemy. Jeśli ich nie ogarną, to będzie katastrofa. Jest ratunek, ale...

Co czeka banki? Firmy technologiczne próbują wbić się między bankowców i klientów i na nowo zorganizować świat w taki sposób, by banki były niespecjalnie potrzebne. Wymiana walut w internecie? 20% rynku w Polsce mają już pozabankowe platformy. Szybkie pożyczki? 25% tych najmniejszych (do 4000 zł) zaciągamy poza bankami.

Pożyczki społecznościowe? U nas jeszcze nie „wybuchły”, ale w USA mają już 10% rynku. Usługi rozliczeniowe? Revolut, DiPocket lepiej odczytują potrzeby klientów i są tańsze, niż banki. Przelewy? Za chwilę zacznie się era kryptowalut i przelewy mogę przejść do historii. Zakupy internetowe? Rzecz ogarną fintechy takie jak PayU, PayPal.

Czytaj też: Jedna karga do wszystkich walut? Przelewanie kasy za granicę bez spreadu? Revolut-cja

To wszystko wygląda na kres ery banków – ewentualnie na zajawkę przerobienia banków na „rurociąg z pieniędzmi”. A więc: banki będą pożyczały pieniądze firmom, które udzielają pożyczek klientom. Albo: banki będą prowadziły rachunki klientów, ale cały ruch tych pieniędzy, łącznie z ich inwestowaniem, ogarną firmy technologiczne.

Fatalny wariant? Jest jeszcze gorszy. W skrajnie pesymistycznym scenariuszu bank jako instytucja specjalizująca się wyłącznie w obrocie pieniędzmi w ogóle przestanie istnieć. Firmy prowadzące działalność e-commerce, telekomunikacyjną itp. będą zakładały swoje banki. Za chwilę startuje we Francji bank założony przez telekom Orange. Bank Google’a albo Facebooka? Nie można wykluczyć. Chociaż z drugiej strony to co wszystkie te firmy robią w swoim podstawowym biznesie jest dziś znacznie bardziej rentowne, niż bankowość. Łatwiej więc „wynająć” bank do bycia „rurą”, niż go zabijać i tworzyć własny?

Czytaj też: Deloitte o europejskich bankach. To w przyszłości będzie biznes tylko dla frajerów?

Tyle, że bank, który jest „rurą” odciętą od dostępu do klienta, będzie jeszcze mniej rentowny, niż dziś. A z tym już teraz – jak pokazuje McKinsey – nie jest dobrze. Wskaźnik ROE, czyli zwrot na kapitale dla akcjonariuszy, wynosi dziś w światowej bankowości średnio 8,6%. To znaczy, że przeciętny akcjonariusz banku z każdych 100 zł wyciąga średnio 8,6 zł zysku (niekoniecznie w gotówce, czyli dywidendzie – także we wzroście kapitału banku). To niedużo, są branże (budowlanka, farmacja i kilka innych) gdzie ROE zahacza o 20%.

Co będzie dalej? Cóż, gdyby nie było fintechów, rewolucji mobilnej i tego całego zamieszania, pewnie byłoby tak, jak do tej pory. Banki byłyby biznesem opłacalnym dla akcjonariuszy, ale oferującym znacznie mniejszy zwrot z zainwestowanego kapitału, niż inne branże. McKinsey szacuje, że w 2025 r. możliwe byłoby osiągnięcie średniego ROE w branży na poziomie 9,3%.

Niestety, McKinsey przedstawił też prognozę rentowości banków uwzględniającą digital disruption, czyli ekspansję niebankowych firm technologicznych, którą opisałem powyżej. I jej konsekwencje dla przychodów banków. Analitycy McKinseya snują wizję, że jeśli banki nic ze sobą szybko nie zrobią, będą za osiem lat biznesem dającym średnio 5,2% zwrotu z kapitału (ROE).

Jak banki mogą się uratować przed zagładą? Jakie są cztery czynniki, które je wykańczają?

Czytaj na www.subiektywnieofinansach.pl, link do tekstu jest tutaj

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
czwartek, 26 października 2017 09:42

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • bartoszcze napisał(a) komentarz datowany na 2017/10/26 09:56:43:

    Hihihi, pan redaktor nie rozumie, że sytuacja, w której banki tylko przechowują pieniądze klientów, a rozliczeniami zajmuje się kto inny, jest dla banków wymarzona? :)

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line