Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

poniedziałek, 30 października 2017

Wygrał proces z bankiem o grubą kasę. Prawnicy chcieli go wykiwać. A on zrobił... to

Pan Tomasz, mój czytelnik, od 2008 r. jest szczęśliwym (?) posiadaczem kredytu indeksowanego do franka szwajcarskiego zaciągniętego w Banku Millennium. Ponieważ kredyt już na starcie nie miał wkładu własnego (tak, banki drzewiej uważały, że ceny nieruchomości będą szły tylko w górę, a frank tylko w dół), to klient oczywiście został obciążony składką na ubezpieczenie niskiego wkładu własnego.

Kredyt był spory, więc i składka – odzwierciedlająca nadwyżkę ponad 80% wartości kredytu – niemała. Pierwsza płatność wyniosła 5418 zł i została ściągnięta już w dniu podpisania umowy, za trzy lata z góry. Po owych trzech latach przyszedł czas na kolejną płatność, już znacznie wyższą – 16.648 zł. W roku 2014 r. bank zgłosił się po 16.284 zł. Wtedy pan Tomasz, który czuł się jak porządnie golona owca, powiedział „dość”. Zwłaszcza, że w owym czasie już sporo się mówiło i pisało o tym, że UNWW nadaje się do zakwestionowania.

Sprawę w sądzie pierwszej instancji mój czytelnik wygrał w cuglach. Sąd nakazał bankowi, by zwrócił wszystkie pobrane do tej pory składki – 38.350 zł plus odsetki i koszty procesu. Jednak to nie był koniec. Bank decyzję sądu zaskarżył do sądu odwoławczego. Między pierwszą a drugą rozprawą nadszedł termin płatności kolejnej składki UNWW.

Choć klient zażądał od banku, by ten odstąpił od jej pobrania w związku z toczącym się postępowaniem w sądzie dotyczącym poprzednich wpłat, bank obciążył jego konto składką w wysokości 16.254 zł, tworząc debet na rachunku technicznym związanym z kredytem.

Ponad rok później, we wrześniu 2017 r. zapadł prawomocny wyrok. Sąd uznał – dość dziwne – że pierwsza składka ubezpieczenia została pobrana zgodnie z prawem, zaś kolejne dwie już nie. I ograniczył zwrot dla klienta do kwoty 32.932 zł plus odsetki i koszty, czyli w sumie 46.286 zł bez dwóch groszy.

Co zrobił bank? Owszem, wykonał wyrok, ale… w sposób wyjątkowo złośliwy. A klient? Odpowiedział krokiem jeszcze bardziej złośliwym. Na czym polegała ta wymiana ciosów? Pełna wersja tekstu jest na www.subiektywnieofinansach.pl. Zapraszam do zajrzenia do tego serwisu - znajdziecie tam dużo ciekawych rzeczy! - a link do tego konkretnego tekstu jest tutaj 

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
poniedziałek, 30 października 2017 09:24

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • gennafarty napisał(a) komentarz datowany na 2017/10/30 10:53:18:

    Dobrze że walczył bo tak bank cały czas zdzierałby z niego coraz to wyższe składki za ten kredyt. Ja pochwalam taką walkę.

  • sasiblo napisał(a) komentarz datowany na 2017/10/30 17:15:46:

    bardzo dobrze, trzeb o swoje walczyc

  • getbucks napisał(a) komentarz datowany na 2017/10/31 10:24:49:

    Super artykul :)

  • bascja napisał(a) komentarz datowany na 2017/10/31 11:08:16:

    prawidłowo !

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line