Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

środa, 27 grudnia 2017

Bank pomylił się przy wznawianiu karty. Ale się zbytnio nie przejął. Odciął klientkę, a potem...

Bank, przy okazji wznowienia karty debetowej, której ważność wygasała, przysłał żonie pana Zbyszka plastik z wydrukowanym starym nazwiskiem. Bardzo starym, bo żona pana Zbyszka zmieniła nazwisko na "zbyszkowe" już dobrych kilka lat temu. Czy to sprawa wagi państwowej? Zapewne nie, karty dałoby się używać nawet ze starym nazwiskiem. Przynajmniej do czasu, gdy ktoś zażąda weryfikacji tożsamości jej posiadacza. Teoretycznie ma do tego prawo sprzedawca w każdym sklepie, gdy tylko poweźmie podejrzenie, że posługujemy się nie swoją kartą.

W Polsce taka weryfikacja – konieczność pokazania dowodu osobistego i potwierdzenia, że nazwisko na karcie zgadza się z nazwiskiem z dowodu – jest sytuacją niezwykle rzadką. Ale za granicą nieraz zdarzyło mi się, że sprzedawca w sklepie prosił mnie o pokazanie paszportu. A poza tym nie po zmienia się nazwisko, żeby bank drukował na karcie stare.

Żona pana Zbyszka poszła więc do banku. A tam… kazano jej zwrócić kartę i obiecano, że bank wystawi nową, już na dobre dane. Ale nie od ręki. Nie będzie też można odebrać nowego plastiku w oddziale, zostanie wysłany pocztą. Takie procedury. Klientka nie była wystarczająco zdeterminowana, by zmusić bank do ekspresowego działania (wszak to bank popełnił błąd i powinien go naprawić…). To było zaniedbanie brzemienne w skutki. To co się stało później pan Zbigniew określił jako czeski film.

„Rozumiem, że w bankach miewają bałagan. Ale żeby czekać na nową kartę przez miesiąc? Moja żona była osobiście w placówce zapytać co się dzieje, potem dzwoniła na infolinię. Słyszała zwyczajowe bla, bla, bla… I że karta idzie pocztą. Chyba z Sudanu Południowego…”

Po miesiącu odcięcia od możliwości płacenia bezgotówkowego (to być może była jakaś szkoła przetrwania tradycyjnej bankowości, takiej z XIX wieku, w której nie ma żadnych bezgotówkowych form używania pieniądza) przyszły… dwie karty.

Jak skończyła się ta historia? Przeczytaj na www.subiektywnieofinansach.pl. Link bezpośredni do tekstu jest tutaj

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
środa, 27 grudnia 2017 09:12

Polecane wpisy

Trackback

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny