Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

piątek, 12 stycznia 2018

Czy kartę kredytową można wykorzystać do "pozamiatania" domowych długów? Oto pomysł

 

Artykuł jest częścią cyklu „O wygodnym płaceniu – niezbędnik nowoczesnego konsumenta. Partnerem merytorycznym tego cyklu jest organizacja płatnicza

Większość posiadaczy „kredytówek” doskonale wie, jak one działają. Kupuję przez miesiąc różne rzeczy płacąc kartą na koszt banku, a po otrzymaniu wyciągu mam 20-23 dni (w zależności od karty) na oddanie kasy. Jeśli oddam – pożyczka od banku jest darmowa. Jeśli nie – bank nalicza odsetki i prosi, bym co miesiąc spłacał minimum 5% zadłużenia (plus te odsetki od całego salda).

Klient, który płaci kartą kredytową (czyli wykorzystuje pieniądze banku, a nie swoje), a potem w ciągu 20 dni po zakończeniu miesiąca pokrywa cały dług – wyciska maksimum wartości ze swoich własnych pieniędzy, które mogą w tym czasie pracować na koncie (co prawda odsetki są dziś niezauważalnie niskie, ale zawsze jest to kilka, kilkanaście złotych dodatkowego zarobku).

Karta kredytowa ma tę zaletę – albo wadę, w zależności od punktu widzenia – że jest bodaj najbardziej elastyczną formą pożyczki. Jest nośnikiem „odnawialnego” kredytu – w ramach przyznanego przez bank limitu zadłużenia można dobierać nowy dług nawet jeśli jeszcze w całości nie spłaciliśmy starego. To oczywiście oznacza pokusę, by stale powiększać saldo zadłużenia, a kiedy już dojdziemy do ściany – pójść po nową kartę kredytową do drugiego banku.

Wśród funkcjonalności kart kredytowych jest też możliwość przekształcenia konkretnej, większej transakcji w kredyt ratalny. To powoduje, że dana transakcja jest „wyrzucona” z limitu karty i traktowana jako osobny kredyt ratalny. Wygodne to, ale oczywiście powoduje pokusę, by po „wyczyszczeniu” karty z większych zakupów rzucić się w wir kolejnych…

Są wśród nas konsumenci, którzy poszli tą drogą i dziś uginają się pod ciężarem nie spłaconych kart kredytowych. Jeśli w tej sytuacji może być jakaś dobra wiadomość to ta, że karty kredytowe dziś są dość tanią formą kredytu. Ich oprocentowanie zgodnie z prawem – jest na to specjalny algorytm uzależniający maksymalne odsetki od stóp procentowych NBP – nie może przekraczać obecnie 10%.

O ile w „zwykłym” kredycie gotówkowym jest jeszcze zwykle prowizja i ubezpieczenie, to w kartach kredytowych najczęściej jedyną dodatkową opłatą jest roczna prowizja za posiadanie karty (w wielu przypadkach wynosi ona zero).

Jak najszybciej i najbardziej efektownie wyjść z kartowych długów? O tym napiszę za chwilę.

Czytaj: Chargeback czyli dlaczego wolę płacić duże rachunki kartą, niż przelewem. Jak to działa?

Czytaj też: Co będzie, gdy ktoś podpatrzy dane mojej karty? Czy karta na zbliżenia jest bezpieczna? Odpowiadam na najważniejsze pytania

Czytaj też: Jak dobrać się do gotówki, gdy w okolicy nie ma darmowego bankomatu? Oto bardzo fajny patent

Jak zrobić noworoczne porządki ze swoimi kartami płatniczymi? Czytaj w najnowszym tekście na "Subiektywnie o finansach"

Link do tekstu jest tutaj

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
piątek, 12 stycznia 2018 09:14

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • barness napisał(a) komentarz datowany na 2018/01/29 12:20:45:

    Fajny poradnik, aby używać kartę kredytową to trzeba mieć chłodną głowę,
    aby nie przesadzać i nie robić sobie długów.
    __________
    Laxo Work

  • dzoelo napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/18 13:04:13:

    Klient, który płaci kartą kredytową - zgoda. Ale są klienci, którzy używają KK do wypłat z bankomatów, a to wiadomo czym się kończy.
    Zapraszamy do zestawienia karty kredytowe z gadżetem, voucherem czy zwrotem części wydatków, zapraszamy na podaną stronę www.

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny