Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

piątek, 12 stycznia 2018

Czy polisa od opóźnienia lotu rzeczywiście przed czymś chroni? Mój czytelnik to sprawdził i...

Porządne polisy turystyczne to nie tylko ubezpieczenie kosztów leczenia, pobytu w szpitalu, transportu do kraju po wypadku lub nagłym zachorowaniu i – przeważnie symboliczne – ubezpieczenie od nieszczęsliwych wypadków, ale też ochrona bagażu przed zagubieniem, pokrycie kosztów wyrobienia dokumentów w przypadku ich kradzieży podczas podróży, a nawet ubezpieczenie od opóźnienia podróży lotniczej. Wszystko w przystępnej cenie, dostępne praktycznie „na jeden klik” w bankowości elektronicznej banku lub aplikacji mobilnej.

Są wśród moich czytelników tacy, których nie uda się zbyć marketingowym bla-bla. Oni każdy zapis oglądają pod lupą i – całkiem słusznie – szukają dziury w całym.

Czytaj też: Ubezpieczenie-widmo, czyli gdzie się podziało 205.000 zł? Tego nie wie nawet bank, który to-to sprzedał

Czytaj teżTo ubezpieczenie najbardziej opłaci się kupić przez smartfona. Wszystko przez ten jeden buton

Jeden z moich czytelników, zwrócił uwagę na pozornie bardzo przydatne ubezpieczenie dla podróżnych pod nazwą „opóźnienie wylotu”, które życie podróżnika weryfikuje – zdaniem mojego rozmówcy – jako niezbyt przydatne. Typowy zapis w takiej polisie brzmi:

„Jeżeli dojdzie do udokumentowanego opóźnienia o co najmniej cztery godziny: odlotu samolotu, odjazdu pociągu lub autobusu, wypłynięcia promu, ubezpieczyciel, na podstawie rachunków i dowodów ich zapłaty, zwróci ubezpieczonemu koszty poniesione na zakup artykułów pierwszej potrzeby, tj. artykułów spożywczych, posiłków, przyborów toaletowych, zakwaterowania”

Mój czytelnik zwraca uwagę, że ten zapis nie uwzględnia niektórych, bardzo często zdarzających się, okoliczności. I że zawiera aż trzy bardzo wątpliwe punkty. Jakie? Czytaj w tekście na www.subiektywnieofinansach.pl Link to tekstu jest tutaj

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
piątek, 12 stycznia 2018 09:18

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • ejjob napisał(a) komentarz datowany na 2018/01/15 08:31:20:

    Bardzo ciekawe, samemu nigdy nie miałem takiej przygody chociaż zawsze wykupywałem ubezpieczenie i tak sie zastanawiam czy po tylu razach mi się to nadal będzie opłacało

  • ilezuk93 napisał(a) komentarz datowany na 2018/01/15 11:07:04:

    Ale tak to już jest, że każda firma, usługodawca pokazuje się z jak najlepszej strony ładnie opisując wszystko podchwytliwymi zdaniami ;)

  • perzones112s napisał(a) komentarz datowany na 2018/01/16 09:14:36:

    Moim zdaniem, jeśli chodzi o jakąkolwiek kwestie ubezpieczenia, trzeba zawsze kilka razy przeczytać o co chodzi. Niektóre zdania są tak niejasne i skomplikowane, bylebyśmy tylko dali nasz podpis i pieniądze..

  • jasowicki napisał(a) komentarz datowany na 2018/01/17 21:05:27:

    Grunt to odpowiednio nazwana oferta, tak żeby każdemu wydawało się, że to właśnie jego dotyczy i jemu może się przydarzyć coś nieprzyjemnego. Żeby kupić dobrą polisę należy znać kruczki jakimi posługują się firmy ubezpieczeniowe. Dobrze, że na rynku są multiagencje ubezpieczeniowe, gdzie klient może pytać, a doradca wybierze najlepsze ubezpieczenie spośród dostępnych na rynku. Samemu jest ciężko i można kupić coś co do końca nam nie odpowiada.

  • gruszka94a napisał(a) komentarz datowany na 2018/03/07 18:33:15:

    Niestety, ale tak jest. Trzeba być naprawdę ostrożnym, by się nie naciąć na takie kruczki. Właśnie dlatego po pierwsze trzeba zawsze czytać umowę, a po drugie korzystać z takich usług jak tani kurier inpost, gdzie macie pewność, że firma z odpowiednią marką Was nie wystawi.

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny