Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

poniedziałek, 12 lutego 2018

O co tak naprawdę chodzi w ubezpieczeniach? Ile składek do nas wraca? Prześwietlam!

Pewien mądry człowiek zajmujący się ubezpieczeniami powiedział mi ostatnio  coś takiego: „Ubezpieczenie, panie kochany, to nie jest żaden parasol. To jest suszarka”. Wprawdzie od lat symbolem ubezpieczenia jawi się parasol, który chroni przed deszczem złych zdarzeń, ale… doszedłem do wniosku, że facet ma rację. Ubezpieczenie nie uchroni mnie przed nieuniknionym, ale pozwoli się pozbierać po życiowym tsunami. Czyli osuszyć się po ulewie. Szybciej stanąć na nogi.

Nasze potrzeby ubezpieczeniowe będą rosły z jednego prostego powodu – jesteśmy coraz zamożniejsi, coraz więcej zarabiamy, mamy coraz więcej majątku – a więc i więcej do stracenia.

Nie przegap nowych tekstów z „Subiektywnie o finansach”zapisz się na newsletter i odbierz zestaw praktycznych poradników, w tym przegląd kont bankowych ułatwiających oszczędzanie

Rocznie płacimy ubezpieczycielom mniej więcej 61 mld zł składek (z danych KNF wynika, że w pierwszym półroczu wpływy firm ubezpieczeniowych z tego tytułu wyniosły jakieś 31,6 mld zł). To mniej więcej po 2500 zł na głowę dorosłego Polaka rocznie. Dużo? Mało? Cóż, na samą organizację świąt Bożego Narodzenia w tym roku wydamy ponad 20 mld zł.

Z różnych badań wynika, że mniej więcej połowa z nas jest lepiej lub gorzej zabezpieczona. Firma ubezpieczeniowa Nationale Nederlanden oszacowała, że np. ubezpieczenie mieszkania ma 46% z nas, a ubezpieczenie życia – 26% (ale prawie połowa deklaruje, że ma polisę na życie grupową, wykupioną w zakładzie pracy). Tutaj więcej o tych badaniach.

W tym roku prawdopodobnie ok. 24 mld zł zebranej składki będą stanowiły ubezpieczenia życiowe (w tym łączące polisę z inwestowaniem), a 37 mld zł dotyczy wydatków na polisy dotyczące naszego majątku, z czego prawie 60% to ubezpieczenia samochodów.

W obu częściach rynku ubezpieczeniowego widać pewną nierównowagę – w ubezpieczeniach dotyczących nas samych prawie połowa składek dotyczy polis inwestycyjnych (a druga połowa – polis na życie, chorobowych, wypadkowych), zaś w ubezpieczeniach dotyczących naszego majątku – większość składek to ubezpieczenia samochodu (znacznie mniej: ubezpieczenia mieszkań i cennych przedmiotów nie będących samochodami).

Im bardziej będziemy świadomi tego, że ubezpieczenie swojego życia, zdrowia (w tym rąk do pracy) oraz wypracowanego przez całe życie majątku to pierwsza rzecz, o której powinniśmy myśleć – tym bardziej te nierówności będą zanikały. Dziś jeszcze sporo ubezpieczeń jest kupowanych z powodu obowiązku.

Działalność ubezpieczeniowa jest tak naprawdę dość prosta. Przykładowo: bierzemy 100 osób i ubezpieczamy każdą z nich na 100 zł. Załóżmy, że statystycznie ryzyko ubzpieczeniowe realizuje się w przypadku jednego klienta na stu. Na poczet polisy każda z ubezpieczonych osób wpłaca po 1 zł 50 gr. Ubezpieczyciel zbierze więc 150 zł składek, a wypłaci 100 zł odszkodowania jednej osobie. Pozostałe 50 zł to koszty sprzedaży, utrzymania firmy, pensje pracowników, systemy informatyczne itp. I oczywiście zysk firmy. Kłopoty? Są jeśli okaże się, że firma źle oszacowała ryzyko szkody i musi wypłacić więcej, niż 100 zł.

Jak to wygląda na „prawdziwych” liczbach? Czytaj w pełnej wersji tekstu na www.subiektywnieofinansach.pl

Link do tekstu jest tutajWięcej na temat roli ubezpieczeń w naszym życiu: czytaj w raporcie „Jak ubezpieczenia zmieniają Polskę i Polaków” – plik pdf jest tutaj

 

 

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
poniedziałek, 12 lutego 2018 10:04

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • bernique1 napisał(a) komentarz datowany na 2018/02/13 14:50:47:

    Sama prawda. Ubezpieczenie na życie może mieć tylko atuty tylko niektóre firmy na prawdę postępują not fair, umieszczając kruczki w umowie.. które jak potem się okazuje przekreślają umowy i możliwość wypłacenia nam pieniędzy.

  • barness napisał(a) komentarz datowany na 2018/02/14 09:31:22:

    Ja niestety musiałem zainwestować w ubezpieczenie indywidualne, ale uważam że warto, te kilkadziesiąt złoty na miesiąc nie robi różnicy , no a ubezpieczonym trzeba być.
    ____________
    biuro rachunkowe

  • getityyyus napisał(a) komentarz datowany na 2018/02/21 11:48:23:

    I tak sporo osób ma taką polise mieszkaniową jak prawie połowa to mi się wydaje że i tak poszło wszystko do przodu bo wiele osób po prostu nie może sobie finansowo pozwolić na taką polise a część co ma grupowo z pracy po prostu ma taniej i jest do tego tak jakby przymuszana.

  • terazbers napisał(a) komentarz datowany na 2018/02/23 10:59:32:

    No właśnie ja sam się zaliczam do grupy co posiadają tylko ubezpieczenie z pracy i nic wiecej jeśli nie muszę czegoś kupić to nie kupuje bo mi nie potrzebne .

  • getityyyus napisał(a) komentarz datowany na 2018/02/26 10:55:26:

    Bardzo sprytnie jest to wymyślone żeby pieniądze się zgadzały to na prawdę sporo trzeba było liczyć ale i tak te przymusowe OC to największa część tego rynku.

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line