Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

wtorek, 13 lutego 2018

Polisolokata typu pareto i (prawie) wygrany proces. Co się stało, że nie ma happy-endu?

Pani Iwona (imię zmienione) w 2015 r. złożyła w sądzie pozew przeciwko firmie ubezpieczeniowej Europa i zażądała zwrotu ponad 60.000 zł wraz z odsetkami liczonymi od 2012 r. Przedmiotem sporu byla jedna ze słynnych polis ubezpieczeniowych typu Pareto, a konkretnie Pareto – New Frontier II, którą „uszczęśliwił”  klientkę sprzedawca z Open Finance. Wartość inwestycji miała się opierać na bliżej nieznanym indeksie BNP Paribas NF8Europe Excess Return

Od razu na starcie pani Iwona musiała zapłacić ponad 30.000 zł, a potem co miesiąc 880 zł (przez 15 lat). Sprzedawca naściemniał pani Iwonie, że z zysków z polisy spłaci kredyt hipoteczny. I przedstawił wyliczenia, że ten indeks od 1995 r. rósł średniorocznie o 9%. Sprzedawca zapomniał powiedzieć, że to nie są dane historyczne, tylko… symulacje.

Czytaj też: Wygrał w sądzie 46.000 zł, lecz prawnicy banku chcieli go wykiwać. Ale napatoczyli się na kontrę. Brawo!

Czytaj też: Problem z bankiem i ubezpieczycielem? Prawnicy polecają ten sąd. Często się wygrywa

Czytaj też: Szary konsument bez prawnika kontra machina prawnicza ubezpieczyciela. Klient bez szans? No to posłuchajcie

Ubezpieczyciel błaga o litość, ale klientka nie bierze jeńców

W 2013 r. pani Iwona zorientowała się, że coś tu nie gra i – mimo, że produkt był objęty ochroną kapitału z datą końcową (czyli za 15 lat klientka otrzymałaby nominalnie przynajmniej tyle, ile wpłaciła) – zażądała jego likwidacji. Europa wypłaciła 10.000 zł. Klientka postanowiła powalczyć o więcej i poszła do Rzecznika Ubezpieczonych (dziś występującego już pod „marką” Rzecznika Finansowego).

Interwencja była nader skuteczna, bowiem już sama groźba procesu z klientką spowodowała, że Europa postanowiła pójść na ugodę i to daleko idącą. Zaproponowała mianowicie pani Iwonie wyrównanie wszystkich strat, czyli wypłatę 60.000 zł, o ile klientka zrzecze się dalszych roszczeń i podpisze klauzulę o poufności (czyli nie będzie komentowała sprawy publicznie, np. w mediach społecznościowych). To był klasyczny knock-down, w którym ubezpieczyciel rzucał biały ręcznik na ring.

Pani Iwona postanowiła jednak, że nie bierze jeńców. I złożyła pozew w sądzie i żądając nie tylko zwrotu wpłaconych pieniędzy, ale i odsetek ustawowych. Dlaczego nie wystarczyło jej odzyskanie „gołych” 60.000 zł i była gotowa ponieść koszty procesu sądowego, by walczyć o więcej? Pani Iwona tłumaczy to tak:

Długo wydawało się, że ryzyko się opłaci. Sąd pierwszej instancji przyznał pani Iwonie rację. Co prawda nie zgodził się z roszczeniem unieważnienia umowy ze względu na wprowadzenie klientki w błąd, ale przyznał jej rację, że opłata likwidacyjna, pobrana po rozwiązaniu umowy (75%) to rozbój w biały dzień. A pisząc bardziej fachowo: wynik klauzuli niezgodnej z zasadami współżycia społecznego oraz nieuzasadnionej żadnym racjonalnym czynnikiem (np. kosztami ubezpieczyciela).

Czytaj też: Jak odzyskać kasę z polisy inwestycyjnej, której nie objęła ugoda z UOKIK-iem? On zrobił tak. I wygrał!

Czytaj też: Włożyłeś/łaś pieniądze w toksyczną polisolokatę? Chcesz je odzyskać? Są aż trzy dobre wieści!

Zaskakująca apelacja. Wyrok jak wygrana w Lotto

Europa, nie mając już kompletnie nic do stracenia i chyba bez wielkich nadziei na cokolwiek, złożyła apelację. I… nieoczekiwanie wygrała. Pani Iwona, nie dość, że została z niczym, to jeszcze musiała zapłacić ponad 8.000 zł kosztów procesu. Jak to możliwe, że karta tak fatalnie się odwróciła, zaś firma ubezpieczeniowa – już będąc na deskach po knock-downie – nagle odzyskała siły?

Przyczyny tej kuriozalnej sytuacji tłumaczę w pełnej wersji tekstu, którą znajdziecie na www.subiektywnieofinansach.pl. Zapraszam do mojego nowego serwisu - tylko tam znajdziecie wszystkie teksty oraz pełne wersje tych nielicznych, które wciąż publikuję również na www.samcik.blox.pl. A link do tej konkretnej opowieści podaję tutaj

Nie przegap nowych tekstów z „Subiektywnie o finansach”zapisz się na newsletter i odbierz zestaw praktycznych poradników, w tym przegląd kont bankowych ułatwiających oszczędzanie

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
wtorek, 13 lutego 2018 09:09

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • piotrgawlinski5 napisał(a) komentarz datowany na 2018/02/15 08:56:19:

    Rzeczywiście niespodziewany obrót sprawy. Z jednej strony można by sądzić, że bohaterka mogła pójść na ugodę i odzyskać przynajmniej te 60.000 zł, ale rozumiem ją i chyba postąpiłbym podobnie. Bardzo szkoda, że się to nie opłaciło tym razem...

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny