Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

czwartek, 05 kwietnia 2018

Ubezpieczenie na dodatkową emeryturę? Kupiłbym, ale pod warunkiem, że...

Polacy mają 700-800 mld zł oszczędności (to niewiele, raptem 25.000 zł na osobę), ale większość z nich to krótkoterminowe zaskórniaki lub oszczędności co najwyżej średnioterminowe. Na zakup samochodu, domu, albo na wyuzdaną konsumpcję. Takich oszczędności, które są przeznaczone stricte na emeryturę, jest niewiele.

Są zgromadzone m.in. na kontach IKE oraz IKZE, czyli dobrowolnych kontach emerytalnych, mających preferencje podatkowe od państwa (pieniądze – jeśli ich posiadacz chce skorzystać z ulg podatkowych – trzeba trzymać do emerytury).

Jaka jest rola firm ubezpieczeniowych w przekonywaniu nas do dodatkowego oszczędzania na emeryturę w IKE i IKZE? Z kwoty 7,5 mld zł, zgromadzonych na kontach IKE, mniej więcej 2,5 mld zł jest zarządzane przez firmy ubezpieczeniowe. Z kolei spośród 1,5 mld zł zgromadzonego kontach IKZE mniej więcej 500 mln zł znajduje się pod zarządzaniem ubezpieczycieli.

Są jeszcze Pracownicze Plany Emerytalne (PPE), czyli dodatkowe programy emerytalne prowadzone przez pracodawców, w których pracownicy zebrali do tej pory ok. 13-14 mld zł. W sumie więc – podsumowując IKE, IKZE, PPE – zebraliśmy na dodatkowe emerytury jakieś 23 mld zł (mniej niż 1000 zł na osobę…).

Gdyby wypłacać te pieniądze każdemu posiadaczowi konta w IKE, IKZE lub PPE w porcjach po 1000 zł miesięcznie (np. na dodatkową emeryturkę), to wystarczyłoby ich na pięć-siedem miesięcy. Tymczasem na emeryturze spędzimy najpewniej kilkanaście albo i ponad 20 lat. No i mówimy tylko o tym milionie ludzi, którzy korzystają z wyżej wymienionych rozwiązań. A co z resztą?

Od przyszłego roku mają do tej palety rozwiązań dołączyć Pracownicze Plany Kapitałowe, czyli projekt premiera Mateusza Morawieckiego sprowadzający się do potrącania nam z pensji netto małego procentu pieniędzy i przekazywaniu do funduszy inwestycyjnych. W ten sposób nasze dobrowolne oszczędności emerytalne mają rosnąć o 8-9 mld zł rocznie.

Tutaj więcej: PPK i dodatkowe oszczędzanie na emeryturę wystartuje w 2019 r. Komu opłaci się obniżka pensji? 

Ile pieniędzy może – ale nie musi – zasilić nasz emerytalny budżet?

Jest jeszcze niecałe 200 mld zł zgromadzone w OFE. Jeśli rząd nie zmieni planów, 75% tych pieniędzy zostanie przekazanych na specjalnie utworzone konta IKZE, z których jednak nie będzie można ich wycofać przed emeryturą. Nowe IKZE od OFE będą się różniły tym, że mają to być już nasze, prywatne pieniądze – a nie „środki publiczne” (taki status mają pieniądze na naszych kontach w OFE).

Może rzeczywiście nasze oszczędności emerytalne skokowo zwiększą się o 150 mld zł dzięki „prywatyzacji” OFE, ale – znając polityków – nie przywiązywałbym się do tej myśli. Wystarczy, że koniunktura w gospodarce się pogorszy, a powróci myślenie o tym jak by te 200 mld zł przerzucić do kasy państwa.

Omówiłem powyżej wynik naszego oszczędzania w „produktach celowanych”, które są przeznaczone wybitnie pod dodatkową emeryturę. Ale przecież są jeszcze produkty oszczędnościowe, które co prawda nie mają „celowanej” konstrukcji emerytalnej, lecz nie można wykluczyć, że Polacy używają ich właśnie jako dodatkowych wehikułów emerytalnych.

Kilkadziesiąt miliardów złotych (pewnie między 60 a 80 mld zł) trzymamy w różnego rodzaju planach systematycznego oszczędzania „opakowanych” w polisy ubezpieczeniowe. Niektóre oferują gwarantowaną wypłatę, czyli określoną z góry prywatną emeryturę. Inne są oparte na inwestowaniu pieniędzy na ryzyko klienta – w ich przypadku wypłata nie jest określona z góry. Każdy dostanie tyle, ile uzbiera.

Ze względu na konstrukcję tych produktów są to oszczędności długoterminowe – z terminem wypłaty świadczeń (jednorazowo lub w ratach) przypadającym niekiedy na wiek emerytalny klienta.  Nie ma jednak żadnych statystyk, z których dałoby się wyczytać jaka część pieniędzy zdeponowanych w polisach inwestycyjnych będzie uwolniona w wieku emerytalnym posiadaczy tych polis.

Być może jakaś część ze 150 mld zł zgromadzonych w funduszach inwestycyjnych (TFI) też jest przeznaczona na emeryturę, ale raczej są to inwestycje krótko- i średnioterminowe. Wartość pieniędzy, które są przez nas trzymane w funduszach z przeznaczeniem na emeryturę szacowałbym na 5-10% łącznej kwoty inwestycji.

W sumie więc do 22-23 mld zł „celowanych” inwestycji emerytalnych można próbować dodać od 20-30 mld zł (wariant minimalistyczny) do nawet 200-250 mld zł (wariant „bajkowy”) pieniędzy, które być może również zostaną przeznaczone na emeryturę. Osobiście skłaniam się ku tej drugiej opcji.

Dodatkowa emerytura od ubezpieczyciela?

Czy ubezpieczyciele mogą w przyszłości stać się najważniejszym „dostawcą” wyższej emerytury oraz wyższego komfortu życia po zakończeniu naszych karier zawodowych? Jeśli powstanie większa liczba prostych w konstrukcji planów oszczędzania, nie obarczonych wysokimi opłatami, atrakcyjnie komunikowanych i dających możliwość lokowania pieniędzy w ciekawych miejscach (np. w złoto, czy nieruchomości), to znaczenie firm ubezpieczeniowych w budowaniu naszej długoterminowej zamożności może się zwiększyć.

Jakie cechy powinno mieć ubezpieczenie na dodatkową emeryturę? Zapraszam do przeczytania ciągu dalszego tego tekstu na stronie www.subiektywnieofinansach.pl. Link do tego artykułu jest tutaj

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
czwartek, 05 kwietnia 2018 10:02

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • jacekhydraulik napisał(a) komentarz datowany na 2018/04/05 14:41:35:

    Jakieś ulgi podatkowe z pewnością miałyby wpływ na ilość osób zainterresowanych dodatkową emeryturą.

  • progortragin1979 napisał(a) komentarz datowany na 2018/04/05 15:06:45:

    Ulgi podatkowe to mógłby być naprawdę dobry pomysł. Ciekawe jak to się będzie rozwijać dalej

  • kelios napisał(a) komentarz datowany na 2018/04/06 12:35:11:

    Świetny wpis, jak widać w Polsce mało kto może sobie pozwolić na oszczędności, od wielu lat niestety to się nie zmienia.
    ___________
    Biuro Getek

  • barness napisał(a) komentarz datowany na 2018/04/06 12:59:45:

    Ciekawe rozwiązanie ale nie wiem czy dużo ludzi w naszym kraju będą mogli sobie na takie coś pozwolić, raczej nie.
    ___________
    Format Deweloper

  • kamczi2 napisał(a) komentarz datowany na 2018/04/07 10:58:07:

    ciekawe co z tego wyjdzie

  • barness napisał(a) komentarz datowany na 2018/04/07 18:38:29:

    Pewnie standardowo w tym kraju - nic ciekawego.

  • kkarinka36 napisał(a) komentarz datowany na 2018/04/08 14:14:05:

    tak

  • jureke.30 napisał(a) komentarz datowany na 2018/04/08 19:26:47:

    O ! pojawił się kolejny nudny, ohydny, nikomu nieprzydatny, bezpłciowy, grafomański, niestrawny, ,,Raport Tygodniowy, który napisał ten świrus i oszołom Sławomir Kłusek.. kompletny czysty bełkot, kicz, stek banałów i szmira

    analizy-rynkowe.pl/nowy-raport-tygodniowy-17/

  • wik.zielinski napisał(a) komentarz datowany na 2018/04/09 00:10:30:

    No ciekawe.

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line