Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

poniedziałek, 07 maja 2018

Uber jak taksówka, ale czy taksówkarzom będzie łatwiej? Oto trzy powody, które każą w to wątpić

Jeśli taksówkarze liczą, że nowe prawo - skazujące Ubera na te same zasady działania, co licencjonowane korporacje - da im więcej „powietrza”, to mogą się srodze zawieść. Nowe wymogi być może spowodują wzrost cen za przejazdy Uberem, ale bynajmniej go nie unieszkodliwią. I nie sprawią, że będzie mniej niebezpieczny dla tradycyjnych korporacji. Ubera w największych polskich miastach nie da się zabić z trzech powodów.

Z którymkolwiek kierowcą Ubera nie porozmawiam, to osobnik ten zeznaje, iż duża część jego „urobku” pochodzi od zagranicznych turystów. Dość powszechna jest opinia, iż w najbardziej „ruchliwych” godzinach zagraniczni turyści zapewniają nawet połowę przychodów. Wynika to z jednego, prostego faktu: Uber to marka globalna. I jej używanie na „obcym terenie” jest gwarancją cen i standardu.

Ja też mam ten odruch, gdy ląduję w obcym kraju – sprawdzić czy działa tam Uber. Im bardziej egzotyczne miejsce, tym bardziej gwarancją przejazdu w przewidywalnym standardzie i cenie jest Uber. Podobny charakter ma marka McDonald’s. Jeśli po prostu musisz coś zjeść, a nie jesteś w stanie wybrać spośród miejscowych marek, to po prostu idziesz do McDonalds’a. Wiesz co zjesz i wiesz za ile. Będzie to fast-food, ale przewidywalny.

Nawet jeśli wskutek nowych regulacji Uber podrożeje, to zapewne będzie w stanie zachować ceny niższe od typowych taksówek. Tak jest na całym świecie i dlatego jego atut globalnej marki taxi będzie nadal działał. To jest polisa ubezpieczeniowa dla Ubera, zaś w takich krajach jak Polska – już turystycznych, lecz jeszcze postrzeganych jako „nieco dzikie” – kluczowa przewaga nad lokalnymi markami taxi.

Czytaj też: Czy Uber to dumping i finansowe niewolnictwo? Policzyłem ile zarabia kierowca i… odpadłem

Czytaj: Co za porażka! W Polsce „podkradli” Uberowi najlepszą usługę!

Uber być może nie kocha regulacji, które mogą utrudnić mu życie, ale dziś większą zgryzotą dla niego, niż taksówkarze z licencjami, jest… tańsza konkurencja. Tak, Ubera podgryzają jego tańsze „podróbki”, takie jak np. Taxify. Aplikacja z Estonii, która zaproponowała – w porównaniu do Ubera – ceny jeszcze o 20-30% niższe dla klientów i warunki finansowe o te same 30% lepsze dla kierowców, podbiła warszawski rynek przewozowy.

Przykład? Przejazd z warszawskiego Mokotowa na Bielany. MyTaxi – 77 zł. Uber – 53 zł. Taxify – 35 zł. Ta ostatnia aplikacja oferuje ceny rzędu 1 zł za kilometr, czyli ewidentnie dumpingowe. Kierowcy nie muszą oddawać 25% zarobku, jak w Uberze, lecz tylko 15%. Wielu „uberowców” jeździ dziś dla obu aplikacji, co musi wkurzać Ubera.

Efektem ubocznym nowego prawa będzie nie tylko spłaszczenie cen „od góry” (co utrudni życie Uberowi), lecz również „od dołu”, co da mu oddech w konkurencji z agresywnymi maluchami, którzy kopiują jego model biznesowy.

Czytaj też: Cena niegwarantowana, czyli gdy aplikacja do zamawiania taksówek obiecuje zbyt wiele

Więcej dowodów na to, iż uziemienie Ubera będzie trudniejsze, niż się wydaje taksówkarzom - w pełnej wersji tekstu na www.subiektywnieofinansach.pl. Link do tego tekstu jest tutaj

---------------------------------------------------------------------------

Uwaga: na tej stronie ukazują się tylko skrócone wersje niektórych artykułów powstających w ramach projektu "Subiektywnie o finansach". Wszystkie teksty w pełnych wersjach - od jednego do trzech artykułów dziennie - ukazują się na mojej nowej stronie www.subiektywnieofinansach.pl  Dopisz ten adres do ulubionych w swojej wyszukiwarce i zaglądaj codziennie. Na mojej nowej stronie znajdziesz rady dotyczące lokowania oszczędności, wychodzenia z tarapatów i ostrzeżenia jak nie wpaść w pułapkę.

Jeśli masz konto na Facebooku, to koniecznie zapisz się do obserwowania fan-page'u "Subiektywnie o finansach". Tam wrzucam nie tylko zajawki własnych tekstów, ale też komentuję różne wydarzenia i nowości z branży finansowej. Żeby zostać fanem subiektywności kliknij tutaj i zostań fanem

Zapisz się na mój newsletter i odbierz zestaw praktycznych poradników, w tym przegląd najlepszych kont bankowych ułatwiających oszczędzanie

 

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
poniedziałek, 07 maja 2018 09:05

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • gruszka94a napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/07 09:50:24:

    Pewnie, że taksówkarzom nie będzie to na rękę. Komu podobało się to, że konkurencja wprowadza o wiele tańszą usługę? W wielu branżach firmy się dostosowują do warunków panujących na rynku, na co świetnym przykładem jest kurier poczta polska. Jeśli ktos tylko narzeka, to jego los jest jasny.

  • kacp.dabrowski napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/07 22:49:07:

    Powiedziałbym, że nie tyle cena, co warunki przejazdu dyktują dominację Ubera.

  • tionobetu1983 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/09 10:24:44:

    zgadam się całkowicie z argumentami autora

  • silmachelan1976 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/10 14:33:07:

    to jest logiczne, że wolimy kiedy jesteśmy w nowym miejscu wolimy korzystać z tego, co już znamy i co jest przewidywalne. W tym uber faktycznie wygrywa z lokalnymi przewoźnikami

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line