Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

wtorek, 05 czerwca 2018

Ta historia cieszy oko. Niewdzięczny klient i bank, który mu płaci, i płaci, i płaci...

Zwykle to banki osiągają bardzo dobre wyniki w wyciskaniu klientów i nakładaniu na nich niespodziewanych obciążeń. Ale bywa i odwrotnie. Dziś opowiem historię klienta, który wycisnął z banku - lekko licząc - jakieś 1200 zł w ciągu roku. A bank mu na to bez problemu pozwolił. No bo kto bogatemu zabroni rozdawać pieniądze? 

Dzieło wyciskania mój czytelnik zaczął od założenia w banku Citi lokaty (30.000 zł) razem z kontem osobistym i kartą kredytową. Pakiet korzyści przewidywał, że bank daje w prezencie telefon LG K8 oraz przez cztery miesiące po 75 zł zwrotu za aktywne korzystanie z kart. Promocja się skończyła, więc klient zadzwonił do banku i powiedział, że nie chce już tej karty.

Czytaj też: Raty, rabaty i… proste pożyczanie. Czy Citibank nie przesadza w reklamie?

Czytaj też: To ostatnia rzecz, której moglibyśmy spodziewać się po bankach. A jednak się dzieje! A dlaczego?

W bankowców wstąpił jednak duch rywalizacji i postanowili za wszelką cenę zatrzymać delikwenta. Zaproponowali mu mianowicie udział w promocji formalnie zarezerwowanej wyłącznie dla nowych klientów – zwrot 10% wykorzystanego limitu karty przez kolejne trzy miesiące. Limit karty był niewysoki – raptem 2000 zł – ale mój czytelnik wykorzystywał go do dna, bo tylko w ten sposób mógł co miesiąc „przytulać” po 200 zł cashbacku.

Mój czytelnik szybko się zorientował, że musi być atrakcyjnym kąskiem i po trzech miesiącach powtórzył manewr: oświadczył, że rezygnuje z karty, bo nie uśmiecha mu się posiadać plastik bez cash-backu. I zadziałało: na kolejnych kilka miesięcy dopuszczono go do promocji zwrotu 10% wydatków kartą. Żyć nie umierać: nie dość, że bank niczego w zamian nie wymaga, to jeszcze płaci za używanie plastiku. Za trzecim razem mój czytelnik przeżył niemiłe rozczarowanie.

O co tu chodzi? Zapraszam do pełnej wersji tekstu na www.subiektywnieofinansach.pl. Link do tekstu jest tutaj

---------------------------------------------------------------------------

Uwaga: na tej stronie ukazują się tylko skrócone wersje niektórych artykułów powstających w ramach projektu "Subiektywnie o finansach". Wszystkie teksty w pełnych wersjach - od jednego do trzech artykułów dziennie - ukazują się na mojej nowej stronie www.subiektywnieofinansach.pl  Dopisz ten adres do ulubionych w swojej wyszukiwarce i zaglądaj codziennie. Na mojej nowej stronie znajdziesz rady dotyczące lokowania oszczędności, wychodzenia z tarapatów i ostrzeżenia jak nie wpaść w pułapkę.

Jeśli masz konto na Facebooku, to koniecznie zapisz się do obserwowania fan-page'u "Subiektywnie o finansach". Tam wrzucam nie tylko zajawki własnych tekstów, ale też komentuję różne wydarzenia i nowości z branży finansowej. Żeby zostać fanem subiektywności kliknij tutaj i zostań fanem

Zapisz się na mój newsletter i odbierz zestaw praktycznych poradników, w tym przegląd najlepszych kont bankowych ułatwiających oszczędzanie

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
wtorek, 05 czerwca 2018 07:13

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line