Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

piątek, 24 sierpnia 2018

Jak płacić kartą za granicą? Jakie są potencjalne koszty? I jak je zgrabnie ominąć?

 

Zamiast z kartą złotową, za granicę bardziej opłaci się wybrać z kartą walutową, czyli taką, której walutą rozliczeniową jest euro, dolar, czy funt brytyjski. Albo z kartą wielowalutową, czyli taką, która jednocześnie jest „podpięta” do możliwości płacenia w wielu walutach bez prowizji, ani przewalutowań.

Zacznijmy od zwykłej karty walutowej. Żeby mieć taką kartę, trzeba też otworzyć w polskim banku subkonto w danej walucie. Zwykle otwarcie takiego konta odbywa się przez internet, jednym klikiem. W niektórych bankach jest ono prowadzone za darmo, w innych kosztuje np. 1 euro lub 1 dolara miesięcznie.

Takie konto będziesz widział w swojej bankowości elektronicznej tak samo, jak ROR. Do konta np. w euro wydawana jest karta w euro (przyjdzie do Ciebie pocztą w ciągu kilku dni od momentu zawnioskowania).

Żeby móc płacić za granicą bezpośrednio w euro subkonto walutowe trzeba zasilić tą walutą, czyli np. kupić 1000 euro i wpłacić na subkonto. Można to zrobić na wiele sposobów, np. wpłacić w oddziale euro kupione w kantorze. Coraz więcej  banków oferuje specjalną usługę wymiany walut przez internet po bardzo dobrych kursach. Wtedy zasilanie subkonta walutowego jest megawygodne i ogranicza się do kilku kliknięć.

Więcej na ten temat: We wszystkich największych bankach możesz już kupować waluty przez internet. I zasilać nimi subkonta walutowe. To bardzo ułatwia bezprowizyjne płacenie za granicą!

Można też założyć konto w zewnętrznym kantorze internetowym (Cinkciarz.pl, Walutomat.pl to największe, ale są też dziesiątki innych). Takie kantory działają w prosty sposób: wpłacasz na swoje konto w kantorze złotówki, podajesz kwotę waluty, którą chcesz kupić, zatwierdzasz kurs i informujesz e-kantor na jaki numer konta walutowego w Twoim banku ma przelać pieniądze po wymianie.

A potem pozostaje już tylko używać takiej karty za granicą i w miarę potrzeb „dolewać” obcej waluty do konta (saldo subkonta walutowego, tak samo jak ROR-u, możesz w każdej chwili sprawdzić w bankowości elektronicznej lub w aplikacji mobilnej swojego banku). Płacąc np. kartą eurową w krajach strefy euro odpadnie nam koszt związany z przewalutowaniem i ewentualną prowizją banku. Jeśli w Paryżu płacimy 20 euro, to tylko tyle zniknie z naszego konta.

W przypadku wypłat z bankomatów jest podobnie, ale możemy zostać obciążeni prowizją za wypłatę. Polski bank lub sieć bankomatów za granicą mogą pobierać prowizje – warto więc przed wyjazdem zapoznać się w swoim banku z zasadami wypłat kartą walutową za granicą oraz czytać uważnie komunikaty podawane przez bankomat (o każdej dodatkowej prowizji ma obowiązek uprzedzić).

Przeczytaj też: Porównałem „na żywo” kilka kart płacąc nimi za granicą. Kolosalne różnice w kosztach! Jak nie dać się nabić w prowizje?

Jeszcze tylko jedna sprawa: może się zdarzyć, że bankomat lub terminal w sklepie, restauracji, hotelu czy w innym miejscu, w którym płacicie kartą, zapyta Was czy ma na miejscu wymienić pieniądze na polskie złotówki. O co chodzi? Przecież płacisz kartą walutową w walucie „domowej” danego sklepu. Otóż terminale i bankomaty mogą „czytać” kartę jako polską i zakładać, że jest to karta w złotych. Płacąc kartą walutową odrzucajmy wszelkie propozycje przewalutowań. Po to właśnie mamy takie karty, byśmy nie musieli nic przewalutowywać.

Więcej o tym: Bankierzy czy piraci? Zapłacił kartą walutową w zagranicznym sklepie. Trzy razy przewalutowali mu pieniądze, naliczając 280 zł prowzji. Jak to możliwe?

Jeszcze więcej o tym: Płacił za zakupy kartą walutową, by uniknąć przewalutowań. Zorientował się, że i tak tną go na spreadach. Chciał się wycofać i… zapłacił 1700 zł prowizji. 

Pod powyższymi linkami znajdziecie przygody klientów, którzy niechcący „nadziali się” na przewalutowania, bo zagraniczne terminale płatnicze potraktowały ich karty walutowe jak „polskie” złotowe, a klienci dali się namówić na przewalutowanie na miejscu. W przygniatającej większości przypadków żeby uniknąć podwójnego przewalutowania wystarczy odmawiać jakichkolwiek operacji walutowych przy zagraniczym terminalu lub bankomacie.

Samcikowe przygody z kartami: Znajdziesz je na stronie cyklu tekstów poświęconych „plastikowym pieniądzom” – „O wygodnym oszczędzaniu, czyli niezbędnik nowoczesnego konsumenta”

Jak płacić kartą i oszczędzać? Zobacz szczegóły programu Visa Oferty. Rejestrujesz kartę, wybierasz promocje, z których chcesz skorzystać i… gotowe

Jeden plastik zamiast kilku, czyli karta wielowalutowa

Ale można jeszcze prościej. Jednym z najświeższych bankowych wynalazków są karty wielowalutowe. Mamy po prostu jeden plastik w portfelu. Jeśli płacimy w Polsce, karta rozliczana jest w złotówkach, jeśli jedziemy np. do Niemiec, wystarczy przełączyć ją na tryb „euro”. Niektóre karty same rozpoznają, gdzie jesteśmy i przełączają się na odpowiednią walutę, inne trzeba przełączyć „ręcznie” (to już rzadkość).

Przy wyrabianiu karty wielowalutowej (zwykle rozliczana jest w euro, złotych, dolarach i funtach brytyjskich), bank otworzy nam subkonta walutowe, które powinniśmy zasilić odpowiednimi walutami (najlepiej za pośrednictwem kantoru internetowego naszego banku – było o tym wyżej) albo będzie obciążał wyłącznie nasz ROR w złotych, przewalutowując transakcje po kursie Visa lub MasterCard (z bardzo niskim spreadem).

Trzeba jednak uważać na jedną rzecz. W niektórych kartach wielowalutowych – tych, które wymagają, żeby na subkoncie w danej walucie był osad – jest tak, że gdy na koncie w euro mamy np. 50 euro, a rachunek za kolację wyniesie np. 55 euro, wówczas cała płatność zostanie pokryta z konta złotowego, a to oznaczać może koszty przewalutowania.

Węcej informacji znajdziesz w pełnej wersji tekstu, która jest tutaj

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
piątek, 24 sierpnia 2018 08:42

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • kpdwiejak napisał(a) komentarz datowany na 2018/08/24 11:44:03:

    ciekawy, przydatny wpis, pozdrawiam

  • morenni napisał(a) komentarz datowany na 2018/08/28 09:01:18:

    To jak zawsze jest zależne od banku. Niektóre banki mają kosmiczne prowizje za płacenie w różnych walutach ;) Pekao jak dla mnie najlepszym jest wyborem.
    ___________
    sklepreklamowy24.pl

  • pzu_agent_poznan napisał(a) komentarz datowany na 2018/08/29 08:06:05:

    Ja zawsze korzystam w karty podczas zagranicznych wyjazdów. Jest to wygodna i bezpieczna opcja no i mimo wszystko oszczędniejsza od wymiany.

  • gettotheczoppa napisał(a) komentarz datowany na 2018/08/30 14:16:40:

    Wydawało mi się że każdy bank oferuje sensowne rozwiązanie takich kwestii, w ogóle ostatnio jest boom na te karty które mają niskie prowizje i można nimi płacić praktycznie bez prowizji.
    ____
    pro-rachunkowosc.pl/

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny