Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

środa, 08 sierpnia 2018

Oto najlepsze karty do płacenia na zagranicznych wyjazdach. Tanie i wygodniejsze, niż gotówka

Wyjeżdżając za granicę warto mieć ze sobą awaryjny zapas gotówki, ale podczas zwykłych, urlopowych zakupów najwygodniej płacić tak jak w Polsce – kartą. Najlepiej walutową lub wielowalutową, bo wtedy odpadają koszty prowizji i przewalutowań. Ale niezależnie od tego w jakim stopniu będziesz używał za granicą karty, a w jakim gotówki – warto wiedzieć jak działa karta za granicą. Gdzie tkwią jej największe zalety, a gdzie możesz napotkać problemy?

Karty płatnicze (debetowe i kredytowe) podzielić można ze względu na walutę, w jakiej są rozliczane. Często zabieramy za granicę te same karty, których używamy w Polsce, a więc rozliczane w złotówkach. Nie jest to najlepszym pomysłem (za chwilę opowiem o lepszych kartach, walutowych i wielowalutowych, które też możesz wziąć z polskiego banku za granicę), ale mimo wszystko opowiedzmy jak działa „polska” karta za granicą.

Właściciel paryskiej restauracji, któremu płacimy kartą do naszego polskiego ROR-u nie potrzebuje złotówek tylko euro. Do gry musi więc wkroczyć „system”. Załóżmy, że rachunek opiewa na 20 euro. W momencie transakcji złotówki z naszego konta osobistego (karta debetowa) lub rachunku kredytowego (karta kredytowa) blokowane są po kursie organizacji płatniczej, której logo widać na karcie, np. Visa.

Przyjmijmy, że kurs w danej chwili wynosił 4,3 zł za euro. Na poczet tej płatności, bank zablokuje na naszym koncie 86 zł. Ale to jeszcze nie wszystko, bo nasz bank dokona drugiego przewalutowania, tym razem po swoim kursie. Przyjmijmy, że ustalił kurs na poziomie 4,5 zł, a więc ostatecznie z naszego rachunku zniknie 90 zł.

To nie koniec kosztów. Niektóre banki liczą sobie dodatkowo za przewalutowanie transakcji. Ile? To zależy od rodzaju karty, ale z reguły jest to ok. 2% liczone od już przewalutowanej kwoty w złotych. Wracając do naszego przykładu: za obiad zapłaciliśmy 20 euro, bank wymienił pieniądze po kursie 4,5 zł, czyli obciążył rachunek kwotą 90 zł. Zaś 2% prowizji od tej kwoty to 1,8 zł. Za obiad w Paryżu zapłacimy ostatecznie 91,8 zł.

Ten mechanizm dotyczy płatności w sklepach, restauracjach czy hotelach, ale też wypłat gotówki w bankomatach. I tu prawie na bank spotkacie się z kolejnym kosztem – prowizją (pobieraną przez polski bank, np. 3% wartości wypłaty albo ryczałtowo 10 zł) bądź opłatą za wypłatę z bankomatu (pobieraną przez właściciela zagranicznej sieci bankomatowej).

Przeczytaj też: Wypłacał z bankomatu euro. Kartą w euro. Z konta w euro. Drożej, niż w najdroższym kantorze. Pomyłka?

Przeczytaj też: Wyprawa w przyszłość (niedaleką), czyli jak będziemy kupowali za pięć lat? Dużo się zmieni. Ale czy na lepsze?

Nie przegap nowych tekstów z „Subiektywnie o finansach”zapisz się na mój newsletter i bądźmy w kontakcie!

Są banki, które za darmo oferują bezprowizyjne korzystanie ze wszystkich bankomatów na świecie. W komfortowej sytuacji są też klienci banków, należących do globalnych grup. Np. klienci Deutsche Banku mogą za darmo korzystać z bankomatów grupy Deutsche Bank wszędzie, nie tylko w Polsce. Ale nie wyklucza to pobierania wspomnianej wyżej prowizji naliczanej przez właściciela sieci bankomatów (tzw. surcharge).

Czytaj też: Kolejna bitwa na rynku płatności odbędzie się w… naszych samochodach

Czytaj też: Nawet automat z przekąskami ma już sztuczną inteligencję. Aż strach się zbliżać

Czytaj też: Zniżki na wyprzedażach to mało? Prześwietlam programy rabatowe organizacji płatniczych! Ile można wycisnąć z karty?

Widziałem w Berlinie: Oto pierwszą na świecie biżuterię z funkcją płatniczą. To taki pierścionek z płaskim, okrągłym „blacikiem”. Nie przypomina „normalnej” biżuterii, ale zadaje szyku w towarzystwie

Z kartą walutową nie tracisz na wymianie

Zamiast z kartą złotową, za granicę bardziej opłaci się wybrać z kartą walutową, czyli taką, której walutą rozliczeniową jest euro, dolar, czy funt brytyjski. Albo z kartą wielowalutową, czyli taką, która jednocześnie jest „podpięta” do możliwości płacenia w wielu walutach bez prowizji, ani przewalutowań.

Zacznijmy od zwykłej karty walutowej. Żeby mieć taką kartę, trzeba też otworzyć w polskim banku subkonto w danej walucie. Zwykle otwarcie takiego konta odbywa się przez internet, jednym klikiem. W niektórych bankach jest ono prowadzone za darmo, w innych kosztuje np. 1 euro lub 1 dolara miesięcznie.

Żeby móc płacić za granicą bezpośrednio w euro subkonto walutowe trzeba zasilić tą walutą, czyli np. kupić 1000 euro i wpłacić na subkonto. Można to zrobić na wiele sposobów, np. wpłacić w oddziale euro kupione w kantorze. Coraz więcej  banków oferuje specjalną usługę wymiany walut przez internet po bardzo dobrych kursach. Wtedy zasilanie subkonta walutowego jest megawygodne i ogranicza się do kilku kliknięć.

Więcej na ten temat: We wszystkich największych bankach możesz już kupować waluty przez internet. I zasilać nimi subkonta walutowe. To bardzo ułatwia bezprowizyjne płacenie za granicą!

Można też założyć konto w zewnętrznym kantorze internetowym (Cinkciarz.pl, Walutomat.pl to największe, ale są też dziesiątki innych). Takie kantory działają w prosty sposób: wpłacasz na swoje konto w kantorze złotówki, podajesz kwotę waluty, którą chcesz kupić, zatwierdzasz kurs i informujesz e-kantor na jaki numer konta walutowego w Twoim banku ma przelać pieniądze po wymianie.

A potem pozostaje już tylko używać takiej karty za granicą i w miarę potrzeb „dolewać” obcej waluty do konta (saldo subkonta walutowego, tak samo jak ROR-u, możesz w każdej chwili sprawdzić w bankowości elektronicznej lub w aplikacji mobilnej swojego banku). Płacąc np. kartą eurową w krajach strefy euro odpadnie nam koszt związany z przewalutowaniem i ewentualną prowizją banku. Jeśli w Paryżu płacimy 20 euro, to tylko tyle zniknie z naszego konta.

Przeczytaj też: Porównałem „na żywo” kilka kart płacąc nimi za granicą. Kolosalne różnice w kosztach! Jak nie dać się nabić w prowizje?

Czytaj: Bankierzy czy piraci? Zapłacił kartą walutową w zagranicznym sklepie. Trzy razy przewalutowali mu pieniądze, naliczając 280 zł prowzji. Jak to możliwe?

Jeszcze więcej o tym: Płacił za zakupy kartą walutową, by uniknąć przewalutowań. Zorientował się, że i tak tną go na spreadach. Chciał się wycofać i… zapłacił 1700 zł prowizji. 

Samcikowe przygody z kartami: Znajdziesz je na stronie cyklu tekstów poświęconych „plastikowym pieniądzom” – „O wygodnym oszczędzaniu, czyli niezbędnik nowoczesnego konsumenta”

Jak płacić kartą i oszczędzać? Zobacz szczegóły programu Visa Oferty. Rejestrujesz kartę, wybierasz promocje, z których chcesz skorzystać i… gotowe

Jeden plastik zamiast kilku, czyli karta wielowalutowa

Ale można jeszcze prościej. Jednym z najświeższych bankowych wynalazków są karty wielowalutowe. Mamy po prostu jeden plastik w portfelu. Jeśli płacimy w Polsce, karta rozliczana jest w złotówkach, jeśli jedziemy np. do Niemiec, wystarczy przełączyć ją na tryb „euro”. Niektóre karty same rozpoznają, gdzie jesteśmy i przełączają się na odpowiednią walutę, inne trzeba przełączyć „ręcznie” (to już rzadkość).

Czytaj więcej: Jedna karta do wszystkich walut i przewalutowanie bez spreadu? Tak działa Revolut

Czytaj też: Kartowe pomysły Revolut, czyli tych funkcji nie znajdziesz w polskich bankach

Przeczytaj też: Wielki powrót kart przedpłaconych w erze fintechów. Miewają funkcje, których w bankach nie uświadczysz

Zobacz ranking kart wielowalutowych: Porównaliśmy siedem kart wielowalutowych wydawanych przez polskie banki. Które są najlepsze?

Czytaj też: Wakacje pokazują które banki grają z nami fair, a które bawią się w cwaniaków-naciągaczy 

Zbliżeniowo inaczej niż w Polsce

Kartami – niezależnie od ich rodzaju i waluty, w której są rozliczane – można też płacić zbliżeniowo. Nie zdziwcie się jednak, gdy płacąc za granicą powyżej 50 zł, czyli ok. 12 euro, nie zostaniecie poproszeni o podanie kodu PIN. W Polsce takie transakcje wymagają dodatkowej autoryzacji. W innych krajach Europy limity na transakcje bez PIN mogą być po prostu wyższe. Również Polskę czeka podwyższenie limitu na bezstykowe płatności do 100 zł, ale stanie się to dopiero w przyszłym roku.

Płać w sieci bezpiecznie i wygodnie! Jeśli chcesz bezpiecznie i bardzo wygodnie płacić kartą w sieci, to pod tym linkiem możesz zarejestrować swoją kartę w usłudze Visa Checkout. Będziesz mógł/mogła płacić w sieci niemal jednym kliknięciem, a jednocześnie będzie to płatność kartą, a nie e-przelewem, a więc będziesz zabezpieczony/a chargebackiem. Więcej o usłudze Visa Checkout pisałem tutaj 

Artykuł jest częścią akcji edukacyjnej „O wygodnym płaceniu, czyli niezbędnik nowoczesnego konsumenta”, którą prowadzi wspólnie serwis „Subiektywnie o finansach” oraz organizacja płatnicza Visa, oferująca m.in. bezpieczne płatności w internecie Visa Checkout oraz program lojalnościowy dla płacących kartami  Visa Oferty

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
środa, 08 sierpnia 2018 09:53

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • kpdwiejak napisał(a) komentarz datowany na 2018/08/08 11:14:38:

    bardzo przydatny wpis, pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny