Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

05. Konta bankowe

  • poniedziałek, 28 sierpnia 2017
  • czwartek, 27 lipca 2017
    • Jest już nowy sposób płacenia comiesięcznych faktur. Prościej niż kiedykolwiek?

      Bank Millennium jako pierwszy udostępnił klientom Qlik - nowy system obrotu elektronicznymi fakturami ułatwiający płacenie comiesięcznych rachunków. Po uzyskaniu zgody klienta firma, która wystawia fakturę, wysyła jej elektroniczną wersję do banku, a ten przygotowuje przelew. Klient – i to różnica w stosunku do polecenia zapłaty – musi ten przelew sam zatwierdzić. Ale tylko tyle – całą resztę roboty wykonuje firma-wystawca faktury oraz bank.

      Na razie elektroniczne faktury mogą w ramach bankowości internetowej Banku Millennium opłacać klienci tylko kilkunastu firm świadczących różne usługi – m.in. Orange, PGE, Link4 oraz banku ING. Wkrótce firm umożliwiających taki sposób opłacania faktur ma być więcej. No i oczywiście usługa będzie też instalowana w kolejnych bankach.

      Jak się zapisać do elektronicznych faktur? Trzeba w fiszce „przelewy” znaleźć sekcję poświęconą tej usłudze, a następnie wypełnić krótki wniosek. A w nim zaznaczyć firmę-wystawcę faktury, wpisać swój numer klienta przyznany przez tę firmę (jest na każdej wystawionej fakturze), zatytułować jakoś tę całą „paczkę” i zatwierdzić hasłem SMS-owym. W odpowiedzi bank wyśle nam kod wniosku, który musimy przekazać wystawcom faktur. Bez tego nie będą mogli przekazywać tych faktur bezpośrednio do banku.

      Procedury przekazywania kodów aktywacyjnych do firm są różne. Bank ING przyjmie kod wysłany zwykłym e-mailem. Link 4 każe czekać na telefon od swojego pracownika, któremu trzeba przekazać kod ustnie. PGE z kolei każe klientom zadzwonić do odpowiedniej placówki regionalnej. Jak widzicie jest z tym trochę rzeźbienia, chociaż całą procedurę da się od biedy zamknąć w kilka minut.

      Ciekawe? Więcej na temat tej usługi i innych prostych sposobów płacenia comiesięcznych rachunków oraz pełna recenzja systemu Qlik jest pod tym linkiem.

      Zapraszam też do odwiedzenia mojej nowej strony www.subiektywnieofinansach.pl. Znajdziecie tam najnowsze felietony, zebrane w jednym miejscu najciekawsze wyroki sądowe w sporach konsumenckich, sekcję dotyczącą nowych technologii w służbie konsumenta, wszystkie moje interwencje w Waszych sprawach zebrane w jednym miejscu, prześwietlanie reklam, sondaż... Mnóstwo fajnych rzeczy. Zapraszam do zerknięcia i polubienia.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Jest już nowy sposób płacenia comiesięcznych faktur. Prościej niż kiedykolwiek? ”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      maciek.samcik
      Czas publikacji:
      czwartek, 27 lipca 2017 10:07
  • poniedziałek, 10 lipca 2017
  • środa, 31 maja 2017
  • poniedziałek, 22 maja 2017
    • Konto inne, niż wszystkie. YKonto zapłaci premie za... kredyty i depozyty w innych bankach

      Banki coraz chętniej wydają pieniądze na różnego rodzaju programy rekomendacyjne. Przyniesiesz klienta - dostaniesz 50 albo 100 zł premii. Ale prawdziwa zabawa zaczyna się, gdy ludzie sami między sobą się skrzykują do zakupu grupowego jakiegoś produktu finansowego. Jest serwis, który chce być w takich poleceniach i zakupach grupowych pośrednikiem. Nazywa się Ybanking.com i był już kiedyś opisywany na "Subiektywnie o finansach".

      Czytaj: Czas "finansowych fejsbuków". Zarejestruj się, namów znajomych i...

      Pokrótce przypomnę jak to działa: zakładasz konto w serwisie i korzystasz z ofert instytucji finansowych, z którymi Ybanking.com ma umowy. W zamian otrzymujesz premie finansowe (banki i firmy ubezpieczeniowe płacą je za pozyskanie nowych klientów). I to jest model prosty jak budowa młotka. Ale można też przyciągać do Ybanking.com swoich znajomych i tworzyć z nimi grupy. Wtedy nie tylko dostaje się premie za swoje zakupy, ale i "działkę" od premii przyznanych znajomym będącym w grupie. Zasada jest taka, że połowa premii przyznanych za twoje zakupy idzie na twoje konto, a połowa - do puli grupowej.

      Dotej pory program dotyczył kilku lokat, kilku kredytów, jakiegoś ubezpieczenia i kilkunastu funduszy inwestycyjnych. Ale teraz żarty się kończą, bo platforma wchodzi na wyższy poziom - z jej pomocą będzie można nie tylko założyć lokatę, wziąć kredyt i zarabiać na tym, że koledzy z grupy robią to samo, ale również... założyć konto bankowe. Pierwszym bankiem, który będzie współpracował z Ybanking.com w tym zakresie, będzie Raiffeisen, którego sztandarowy ROR to "Wymarzone konto". W wariancie społecznościowym "Wymarzone..." będzie występowało pod brandem YKonto

      Czy warto założyć YKonto i ile będzie można na nim zarobić? O tym piszę na www.subiektywnieofinansach.pl. Tam też znajdziesz wszystkie najnowsze wieści ze styku Twojej kieszeni i nowoczesnych technologii (szukaj w sekcji "Portfel i Technologie").

      Link do tekstu o tym ile można zarobić na YKoncie jest pod tym linkiem 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      maciek.samcik
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 22 maja 2017 09:01
  • wtorek, 09 maja 2017
  • czwartek, 04 maja 2017
  • czwartek, 20 kwietnia 2017
  • środa, 19 kwietnia 2017
  • środa, 12 kwietnia 2017
    • mBank pokazał nową aplikację mobilną. Mocna. Płacenie zbliżeniem, tempomat wydatków...

      subiektywnieZAPRASZAM DO NOWEGO SERWISU "SUBIEKTYWNIE O FINANSACH": Znajdziecie tam jeszcze więcej felietonów, prześwietleń, porównań i porad dotyczących Waszych portfeli. Będą też zaproszenia na czaty i webinaria, podczas których będziecie mogli zadać mi pytania na żywo. Zapraszam do nowej odsłony subiektywności! Dodajcie stronę www.subiektywnieofinansach.pl do ulubionych. Od teraz niektóre teksty będą ukazywały się tylko tam. 

      -------------------------------------------------------------------------------------------------------

      mBank – czwarty największy bank w Polsce, obsługujący ponad 4 mln klientów – pokazał dziś swoją nową aplikację mobilną. Słowo „nowy” w przypadku mBanku – zwłaszcza w kontekście aplikacji mobilnych – jest ryzykowne, bo to bank, który od dawna ma już solidną aplikację do bankowania przez smartfona: z opcją płacenia BLIK-iem i z programem rabatowym. Według danych na koniec 2016 r. mBank ma najwięcej „mobilnych” klientów wśród wszystkich polskich banków (ponad 850.000).

      Czym różni się nowa mBankowa apka od tej, której klienci używali do tej pory? Jest już dostępna w sklepach AppStore i Google, więc zaraz po przeczytaniu niniejszego tekstu możecie sobie ją sobie ściągnąć i się pobawić. Jest nowy design (uproszczona nawigacja) sporo nowych funkcji i drobne innowacje wspomagające klientów w zarządzaniu pieniędzmi. Wszystko podporządkowane temu, żeby klienci jak najczęściej używali mobilnej apki („mobilni” mają z nią 19 tzw. interakcji miesięcznie, a ci używający bankowości elektronicznej – średnio po 12). Jak słusznie –  choć półżartem – zauważył podczas prezentacji prezes Cezary Stypułkowski, liczba interakcji może rosnąć wraz z wysokością salda na koncie, bo on czasem wchodzi do apki także po to,  żeby upewnić się, że ma podniecająco dodatnie saldo. Co prawda to prawda. Też tak mam, tylko przy innym, niż Pan Prezes, poziomie „dodatniości” salda. :-))

      Czytaj też: Jakie saldo ma na koncie prezes Cezary Stypułkowski?

      Jeśli chodzi o wygląd nowej aplikacji, to nie będę się rozpisywał, bo każdy może sam obejrzeć – to dobrze, że bank zrezygnował z przycisku „zaloguj” (w nowej apce od razu wpisuje się PIN), a jeszcze lepiej, że podzielił menu na dole strony na cztery czytelne sekcje. Fajnie, że pojawił się na ekranie głównym przycisk pozwalający „dorzucić” klientowi skróty do najczęściej używanych przez niego funkcji. A bardziej strategiczne zmiany?

      MOBILNY MBANK I LOGOWANIE ODCISKIEM PALCA

      mBank udostępnia większej liczbie użytkowników biometrię, czyli wchodzenie do banku przez smartfona bez konieczności podawania PIN-u. O ile dziś jego aplikacja mobilna – podobnie jak wiele innych na rynku – pozwala na logowanie palcem tylko na najnowszych modelach iPhone’ów (które mają wbudowaną tę funkcję), o tyle teraz o PIN-ach i hasłach będą mogli zapomnieć przy bankowaniu także użytkownicy niektórych smartfonów z dużo popularniejszym w Polsce systemem Android (chodzi o urządzenia, które są wyposażone w specjalny czytnik).

      Logowanie palcem to rzecz, która z jednej strony buduje poczucie bezpieczeństwa w przypadku bankowania przez smartfona (bo PIN, który wbijamy przy logowaniu do telefonu lub do aplikacji ktoś może podpatrzyć i gdyby ukradł nam telefon – dostać się do naszej kasy). A z drugiej sprawia, że coraz więcej rzeczy związanych z bankowaniem – łącznie z przelewami, płaceniem comiesięcznych rachunków poprzez ich zeskanowanie itp. – bardziej „opłaca się” robić przez smartfona.

      Z tym pierwszym stwierdzeniem (o bezpieczeństwie) zapewne nie wszyscy się zgodzą, bo podobno odcisk palca da się odtworzyć zdjęciami bardzo wysokiej rozdzielczości, a swoich linii papilarnych da się zmienić jak „skompromitowanego” PIN-u.  Jednak upieram się, że o ile zatwierdzanie przelewów odciskiem palca może być nieco kontrowersyjną praktyką, to logowanie przez odcisk palca w dobie złodziei masowo wykradających nam hasła i loginy do e-bankowości jest jednak dobrym wyborem.

      PŁACENIE ZBLIŻENIOWE ANDROID PAY.  ALE PROSTSZE

      Kilka miesięcy temu Google wprowadził do Polski (jako do jednego z pierwszych krajów w Europie) płatności Android Pay. Wystarczy ściągnąć ze sklepu Google aplikację, podpiąć do niej kartę swojego banku (o ile „przypiął się” on do Android Pay) i… już można płacić telefonem zbliżeniowo. I to nawet nie mając w smartfonie aplikacji mobilnej swojego banku! (bo jak już się ją ma, to w niektórych bankach też można sobie do niej przypiąć kartę i płacić smartfonem).

      Tutaj więcej: Jak działa Android Pay? Czym różni się od innych technologii?

      Czytaj też o problemach z Android Pay: Co mi przeszkadza w płaceniu?

      Czytaj też: Nowy sposób płacenia smartfonem. Polska firma podbije świat?

      mBank jest pierwszym bankiem, który pozwoli swoim klientom korzystać z Android Pay bez konieczności ściągania tej aplikacji ze sklepu Google – podpięcia będzie można dokonać z poziomu nowej wersji aplikacji mobilnej mBanku. Z punktu widzenia klienta nie ma to większego znaczenia: dla niego najważniejsze jest to, że od dziś może wreszcie płacić kartą mBanku nie mając jej przy sobie. No, może ci, którzy – jak ja – pochodzą z Poznania i lubią mieć porządek na pulpicie, ucieszą się, że nie muszą ściągać nowej aplikacji. Wystarczy aktywować Android Pay i wybrać kartę, która ma być podpięta do płatności telefonem przez zbliżenie.

      Całej procedury może dokonać w aplikacji mobilnej mBanku. Niestety na razie podpiąć można tylko karty z logo MasterCarda (kto ma kartę VIsy musi poczekać do lata lub wyrobić sobie drugą kartę, z logo MasterCarda – na szczęście limity transakcji uprawniające do bezpłatnego korzystania z karty są przypisane do klienta, a nie do karty).

      NOWY SPOSÓB AUTORYZOWANIA TRANSAKCJI

      Oprócz SMS-ów autoryzacyjnych wszyscy klienci mBanku z nową aplikacją w portfelu będą mogli wybrać mobilną autoryzację transakcji. Do tej pory była to testowa metoda, teraz będzie proponowana wszystkim klientom. Używam jej już od początku roku w swoim smartfonie i uważam, że jest ciut mniej wygodna, niż SMSy autoryzacyjne, ale za to dużo bardziej bezpieczna.

      Polega to na tym, że jeśli chcę wykonać jakiś przelew w bankowości internetowej mBanku, to zamiast SMSa wysyłanego na mój telefon otrzymuję powiadomienie push, bym zatwierdził przelew w aplikacji mobilnej. Muszę wejść do banku w smartfonie, wpisać PIN do tej aplikacji i kliknąć, że potwierdzam przelew. Tego klikania jest minimalnie więcej, niż w przypadku przepisywania SMS-a autoryzacyjnego w okienku przelewu, ale to dużo bezpieczniejsze.

      Czytaj:  mBank testuje nową metodę autoryzacji transakcji. Już jej używam i…

      Wejdź też: Jedno mobilne hasło do wszystkiego? Polskie telekomy już testują!

      Dlaczego bezpieczniejsze? SMSa może przejąć złodziej i autoryzować z jego użyciem przelew na swoje konto. W nowym modelu żeby ukraść mi pieniądze z konta trzeba nie tylko włamać się do mojego smartfona – trzeba go fizycznie mieć. Smartfon jest w tym przypadku takim nowoczesnym tokenem. Żeby zrobić przelew z mojego konta muszę coś wiedzieć (znać login i hasło do bankowości internetowej) i coś mieć (smartfona, do którego muszę się zalogować i potwierdzić na nim transakcję). mBank, który jeszcze rok, dwa lata temu miał dość przeciętne zabezpieczenia przed internetowymi złodziejami pieniędzy, dziś staje się jednym z najbezpieczniejszych. Logowanie palcem do aplikacji mobilnej plus mobilna autoryzacja transakcji internetowych to dość solidny pakiet.

      WYGODNIEJSZE ZAKUPY W NECIE: BLIK NA JEDEN KLIK

      mBank jest jednym z pierwszych banków (pierwszym był Bank Millennium), który w ramach swojej aplikacji mobilnej wprowadza internetowe płatności BLIK w wersji jednoklikowej. A więc wchodzę przez laptop, tablet lub komputer na stronę internetową, na której zwykle robię zakupy, tam napełniam koszyk, wybieram sposób płatności BLIK i… potwierdzam transakcję klikając „OK” w aplikacji mobilnej mBanku. Omijam tym samym wpisywanie kodu BLIK. Podobne rozwiązanie wprowadził jakiś czas temu PayPal – w wybranych przez siebie sklepach internetowych można zrezygnować z podawania hasła przy autoryzacji transakcji.

      Tu więcej o płaceniu w internecie jednym klikiem za pomocą BLIK-u

      Czy to bezpieczne? Cóż, zawsze brak hasła jest mniej bezpieczny, niż wpisywanie hasła (w tym wypadku kodu BLIK), ale przy założeniu, że mamy dobrze zabezpieczonego smartfona (czyli odblokowujemy go PINem) oraz aplikację mobilną banku „otwieraną” dodatkowym hasłem lub odciskiem palca – można się zastanawiać czy trzecie hasło, czyli jednorazowy kod BLIK, jest potrzebne. Przyznam, że jako posiadacz konta w Banku Millennium jeszcze nie pozwoliłem na stronie żadnego sklepu na korzystanie z BLIK-a w wersji one-click, ale z całą pewnością jest to duże uproszczenie procesu płacenia w sieci. mBankowcy twierdzą, że 70% polskich e-sklepów już umożliwia płaceniem przez BLIK na jeden klik.

      Czytaj też: Banki testują rewolucyjną technologię – załóż konto przez wideoczat

      TEMPO WYDATKÓW I SPERSONALIZOWANY „PUSH”

      W nowej aplikacji mobilnej mBank proponuje też ciekawostkę dla tych, którzy lubią sprawdzać jak wygląda ich domowy budżet. Nie jest to żaden rozbudowany asystent, ale proste narzędzie do sprawdzania w jakim tempie wydaję w tym miesiącu pieniądze względem poprzednich trzech miesięcy. Sądzę, że kilka osób dzięki tej aplikacji wprowadzi wewnętrzne „współzawodnictwo oszczędnościowe” i będzie starało się w każdym kolejnym miesiącu wydawać choć odrobinę mniej. Na chwałę portfela!

      Z podobnych drobiazgów: jakiś czas temu mBank wprowadził – w serwisie internetowym – asystenta płatności, który przypomina, że wkrótce trzeba zapłacić rachunek np. za szkołę lub kablówkę albo czynsz, podpowiada ile ten rachunek wynosi i pozwala go zapłacić jednym klikiem. Tu mamy narzędzie podobnej kategorii.

      W aplikacji mobilnej mBanku można też personalizować powiadomienia push – klient sam może sobie wybrać o jakich wydarzeniach w jego życiu ma przypominać aplikacja: ważnych przelewach, wpływach na konto, płatościach kartowych, wypłatach z bankomatów. Niestety, w ramach tych powiadomień push nie można chyba zdefiniować sygnalizacji kończących się depozytów odnawialnych. Kilka razy zdarzyło mi się zapomnieć o kończącym się depozycie w mBanku i został on zrolowany na taki o skrajnie skandalicznym oprocentowaniu. Gdyby mBank mógł mnie powiadamiać push’em, że właśnie zamierza mnie zrobić w trąbę – byłoby miło.

      MBANK: „MAMY NAJBARDZIEJ NOWOCZESNYCH KLIENTÓW”

      Generalnie nowa aplikacja mobilna mBanku wygląda na dobry pomysł. Już sam fakt, że klienci mBanku – przynajmniej ci z Androidem w kieszeni – będą mogli wreszcie zbliżeniowo płacić smartfonem, jest dobrą zmianą. Mobilna autoryzacja transakcji oznacza poprawienie bezpieczeństwa pieniędzy na internetowych kontach klientów, zaś jednoklikowe płatności BLIK w internecie oznaczają, że niewiele będzie wygodniejszych sposobów kupowania w sieci niż te proponowane przez mBank. No i pewnie nie bez znaczenia jest fakt, że kilka osób więcej, niż do tej pory, będzie mogło się logować do banku palcem. Ściągajcie, testujcie i dawajcie znać.

      Przy okazji mBank pokazał trochę danych dotyczących jak bardzo jego klienci się „umobilnili”. To nie chodzi tylko o to, że 850.000 osób używa aplikacji mobilnej i że mają więcej interakcji z bankiem, niż „normalni” klienci. Sprawa jest poważniejsza. Ci „mobilni” stanowią już 30% wszystkich klientów mBanku (podobnymi statystykami mogą się pochwalić tylko w Banku Pekao i Millennium). Już 43% wszystkich logowań do banku jest z urządzeń mobilnych. Połowa doładowań telefonów jest zlecana z poziomu aplikacji, podobnie jak 20% przelewów. Co piąty kredyt gotówkowych „idzie” przez aplikację mobilną.

      mBank ma też fajną opcję uproszczonego łączenia się z infolinią. Można to zrobić z poziomu aplikacji mobilnej (np. po zalogowaniu się do konta palcem), dzięki czemu nie trzeba się już identyfikować telekodem, ani żadnymi „nazwiskami panieńskimi matki”. Po prostu jako zalogowany klient klikam na kontakt z infolinią i wyjaśniam swój problem. mBank zeznaje, że już jedna trzecia połączeń z infolinią „idzie” tym właśnie kanałem. I że połowa klientów dzwoniących na infolinię z poziomu aplikacji nigdy wcześniej nie korzystała z infolinii. Prawdopodobnie oznacza to, że dusili problemy w sobie, co mogło się skończyć rezygnacją z usług banku bez ostrzeżenia. W tym sensie dobrze urzeźbiona aplikacja mobilna może być szansą na „przytulenie” niezadowolonego klienta zanim jeszcze do mnie napisze.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „mBank pokazał nową aplikację mobilną. Mocna. Płacenie zbliżeniem, tempomat wydatków...”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      maciek.samcik
      Czas publikacji:
      środa, 12 kwietnia 2017 13:20

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line